Janusz Waluś: Ostatni z Wyklętych czy Bezwzględny Morderca?
"Historia Polaka, który zmienił bieg historii RPA. Bohater dla jednych, morderca dla innych. Opowieść o Januszu Walusiu, zabójcy Chrisa Haniego."
Janusz Waluś to postać, która od lat budzi skrajne emocje, nie tylko w Południowej Afryce, ale i w Polsce. Dla jednych jest zimnokrwistym mordercą, który niemal doprowadził do wojny domowej, dla innych – bohaterem, “ostatnim żołnierzem wyklętym”, który powstrzymał komunizm przed zalaniem RPA. Jego czyn z 10 kwietnia 1993 roku na zawsze zapisał się na kartach historii, stając się jednym z punktów zwrotnych w transformacji ustrojowej Republiki Południowej Afryki.
Młodość i Emigracja: Ucieczka przed Komunizmem
Janusz Waluś urodził się w 1953 roku w Zakopanem. Wychowywał się w Polsce Ludowej, kraju rządzonym przez komunistów, co ukształtowało jego światopogląd na całe życie. Rodzina Walusiów, choć nie angażowała się bezpośrednio w wielką politykę, odczuwała opresyjność systemu. Janusz, jak wielu młodych ludzi w tamtym okresie, marzył o życiu w wolnym świecie. Jego pasją były samochody – startował w rajdach, zdobywając nawet tytuł mistrza Polski w swojej klasie. Jednak marzenia o karierze sportowej i normalnym życiu zderzały się z szarą rzeczywistością PRL-u.
W 1981 roku, tuż przed wybuchem stanu wojennego, Waluś zdecydował się na emigrację. Wybrał Republikę Południowej Afryki – kraj, który w tamtym czasie wydawał się być bastionem antykomunizmu. RPA, rządzona przez Partię Narodową, była izolowana na arenie międzynarodowej z powodu apartheidu, ale dla Walusia jawiła się jako raj, w którym biali ludzie mogli żyć bezpiecznie i dostatnio, z dala od “czerwonej zarazy”, którą gardził.
Nowe Życie w Afryce i Radykalizacja
Po przybyciu do RPA, Waluś początkowo pracował jako kierowca ciężarówki, a później zaangażował się w biznes szklarski swojego ojca i brata, którzy wyemigrowali tam wcześniej. Szybko zintegrował się z lokalną społecznością boerów i konserwatywnych białych imigrantów. Otrzymał obywatelstwo w 1987 roku.
Jednak RPA lat 80. i początku 90. to kraj wrzący. System apartheidu chylił się ku upadkowi. Nelson Mandela wyszedł z więzienia, a rządy F.W. de Klerka rozpoczęły negocjacje z Afrykańskim Kongresem Narodowym (ANC). Dla wielu białych mieszkańców RPA, w tym dla Walusia, te zmiany były przerażające. Widzieli w nich nie koniec niesprawiedliwego systemu, ale początek końca ich świata i – co najważniejsze dla Walusia – widmo komunizmu przejmującego władzę w kolejnym kraju.
Waluś wstąpił do Partii Konserwatywnej (Conservative Party), której celem było utrzymanie dominacji białych i powstrzymanie reform. Zbliżył się również do Afrikaner Weerstandsbeweging (AWB) – neonazistowskiego Ruchu Oporu Afrykanerów. To w tym środowisku, pełnym lęku i nienawiści do czarnej większości oraz komunistów, Waluś znalazł ideologiczne uzasadnienie dla swoich radykalnych poglądów.
Cel: Chris Hani – “Nowy Stalin”
W oczach Walusia i jego mentora, Clive’a Derby-Lewisa (prominentnego polityka Partii Konserwatywnej), największym zagrożeniem nie był sam Nelson Mandela, którego uważali za umiarkowanego, ale Chris Hani. Hani był charyzmatycznym liderem Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej (SACP) i szefem sztabu Umkhonto we Sizwe (Włócznia Narodu) – zbrojnego ramienia ANC. Cieszył się ogromnym poparciem wśród czarnej biedoty i radykalnej młodzieży. Był postrzegany jako naturalny następca Mandeli, ale znacznie bardziej bezkompromisowy.
Dla Walusia, który uciekł z komunistycznej Polski, Hani był ucieleśnieniem zła. Nazywał go “nowym Stalinem”, który po przejęciu władzy zamieniłby RPA w drugie Zimbabwe czy ZSRR, topiąc kraj we krwi białych osadników. Decyzja o zamachu dojrzewała powoli. Derby-Lewis dostarczył broń – pistolet Z88 (licencyjna kopia Beretty 92), a Waluś miał być wykonawcą wyroku.
Dzień Sądu: 10 Kwietnia 1993
W Wielką Sobotę, 10 kwietnia 1993 roku, Janusz Waluś podjechał pod dom Chrisa Haniego w Boksburgu, na przedmieściach Johannesburga. Hani właśnie wrócił z kiosku, gdzie kupił gazetę. Był bez ochrony – dał swoim ochroniarzom wolne na święta. Gdy wysiadał z samochodu na podjeździe swojego domu, Waluś podszedł do niego i oddał strzały.
Pierwszy strzał trafił Haniego w tułów. Gdy upadł, Waluś dobił go strzałami w głowę. Była to egzekucja. Hani zginął na miejscu na oczach swojej 15-letniej córki, Nomakhwezi. Waluś spokojnie wrócił do samochodu i odjechał. Nie wiedział jednak, że sąsiadka Haniego, biała kobieta, spisała numery rejestracyjne jego samochodu. Dzięki tej informacji policja zatrzymała go kilkanaście minut później.
Chaos i Widmo Wojny Domowej
Zabójstwo Chrisa Haniego wstrząsnęło RPA. Kraj stanął na krawędzi wojny domowej. Wybuchły zamieszki, w których zginęło ponad 70 osób. Gniew czarnej społeczności był niewyobrażalny. Wydawało się, że kruchy proces pokojowy legnie w gruzach, a marzenia o “Tęczowym Narodzie” utoną we krwi.
Paradoksalnie, to właśnie ten akt terroru przyspieszył koniec apartheidu. Nelson Mandela wygłosił wówczas słynne przemówienie telewizyjne, w którym zaapelował o spokój. Powiedział: “Dziś wieczorem zwracam się do każdego powołując się na moje sumienie, z poczuciem, że z głębi mego jestestwa przemawia naród. Biały mężczyzna, pełen uprzedzeń i nienawiści, przybył do naszego kraju i popełnił czyn tak podły, że cały nasz naród znalazł się na krawędzi katastrofy. Ale biała kobieta, ryzykując życie swoje i swoich bliskich, była świadkiem tego czynu i dzięki niej morderca został schwytany”.
Te słowa pomogły opanować sytuację. Negocjacje przyspieszyły, ustalono datę pierwszych wolnych wyborów na 27 kwietnia 1994 roku.
Proces, Wyrok i Komisja Prawdy
Janusz Waluś i Clive Derby-Lewis stanęli przed sądem. W 1993 roku obaj zostali skazani na karę śmierci. Waluś przyjął wyrok ze spokojem, nigdy nie wyraził skruchy za sam czyn, twierdząc, że była to konieczność w walce z komunizmem. “Nie zrobiłem tego z nienawiści do czarnych, ale z nienawiści do komunizmu” – tłumaczył wielokrotnie.
Gdy w 1994 roku zniesiono karę śmierci w RPA, wyroki zamieniono na dożywocie. W 1997 roku Waluś i Derby-Lewis stanęli przed Komisją Prawdy i Pojednania (TRC). Komisja miała prawo amnestionować sprawców zbrodni politycznych, pod warunkiem pełnego ujawnienia prawdy i udowodnienia politycznej motywacji. Waluś opowiedział o przygotowaniach do zamachu, o swojej nienawiści do komunizmu wyniesionej z Polski. Jednak Komisja odrzuciła ich wnioski o amnestię, uznając, że nie działali oni na rozkaz żadnej organizacji politycznej, a ich działanie miało na celu wywołanie chaosu rasowego, nie politycznego.
Trzy Dekady za Kratami
Janusz Waluś spędził w więzieniu prawie 30 lat. W zakładzie karnym Pretoria Central (obecnie Kgosi Mampuru II) stał się swoistą legendą. Przez lata ubiegał się o zwolnienie warunkowe, które przysługuje w RPA po odbyciu określonej części kary (w przypadku dożywocia po 13-15 latach, później przepisy zaostrzono do 25 lat).
Każda próba wyjścia na wolność spotykała się z gwałtownym oporem rodziny Haniego, SACP i ANC. Limpho Hani, wdowa po Chrisie, nazywała Walusia “bezlitosnym mordercą”, który nigdy nie wyjawił całej prawdy (sugerując szerszy spisek). Minister sprawiedliwości wielokrotnie odrzucał wnioski o parole, mimo pozytywnych opinii psychologów więziennych i służb resocjalizacyjnych, które określały Walusia jako więźnia wzorowego, nie stanowiącego zagrożenia dla społeczeństwa.
W międzyczasie Waluś stracił obywatelstwo południowoafrykańskie (zostało mu odebrane w 2017 roku), co teoretycznie otwierało drogę do deportacji do Polski. W kraju nad Wisłą, szczególnie w środowiskach prawicowych i kibicowskich, postać Walusia zaczęła być gloryfikowana. Pojawiały się transparenty “Chwała Januszowi Walusiowi”, a niektórzy widzieli w nim bohatera walki z komunizmem, który zapłacił najwyższą cenę. To dodatkowo komplikowało dyplomatyczne aspekty jego sprawy.
Decyzja Trybunału i Atak w Więzieniu
Przełom nastąpił w listopadzie 2022 roku. Trybunał Konstytucyjny RPA orzekł, że minister sprawiedliwości postępuje bezprawnie i nieracjonalnie, odmawiając Walusiowi zwolnienia warunkowego. Sędziowie nakazali wypuszczenie go w ciągu 10 dni. Decyzja ta wywołała wściekłość w szeregach partii rządzącej i zwolenników Haniego. Pod więzieniem i budynkami rządowymi odbywały się protesty.
Na kilka dni przed planowanym wyjściem, więzień Janusz Waluś został pchnięty nożem przez współwięźnia. Zamachowiec celował w serce, ale trafił nieco wyżej. Waluś przeżył, choć jego stan był poważny. Atak ten pokazał, jak żywa jest nienawiść do niego nawet po trzech dekadach.
Powrót do Polski?
Ostatecznie, Janusz Waluś wyszedł na wolność (warunkową) w grudniu 2022 roku. Ze względów bezpieczeństwa miejsce jego pobytu w RPA jest ściśle tajne. Warunki zwolnienia są bardzo rygorystyczne – przez dwa lata nie może opuszczać kraju, udzielać wywiadów ani kontaktować się z mediami. Dopiero po upływie tego okresu (grudzień 2024) możliwa będzie jego deportacja lub dobrowolny powrót do Polski. W mediach pojawiały się zdjęcia (jak to, które ilustruje ten artykuł), sugerujące jego dobrą formę fizyczną mimo wieku i przejść.
Czy Janusz Waluś wróci do Polski? Jego rodzina i zwolennicy w kraju na to czekają. Dla nich jest “ostatnim wyklętym”, który dokończył walkę z systemem. Dla większości czarnych mieszkańców RPA pozostanie symbolem nienawiści i człowiekiem, który zabił nadzieję na inną Afrykę. Jego historia jest tragicznym splotem polskiego doświadczenia komunizmu z afrykańską rzeczywistością apartheidu – splotem, który przyniósł śmierć, cierpienie i zmienił losy narodu.
Czy zabójstwo Haniego rzeczywiście uchroniło RPA przed komunizmem? Czy może pozbawiło kraj lidera, który mógłby lepiej pokierować transformacją i zapobiec dzisiejszym problemom z korupcją i nierównościami, dręczącym partię rządzącą? Na te pytania historycy będą szukać odpowiedzi jeszcze przez lata. Pewne jest jedno – dwa strzały z pistoletu Janusza Walusia wciąż odbijają się echem w historii obu narodów.