Ostrzeżenie: artykuł opisuje zabójstwo rodziny, w tym dziecka i kobiety w ciąży, oraz zastraszanie świadków. Materiał dla osób pełnoletnich.
Na drodze pod Połańcem znaleziono ciała trojga ludzi, a obok stał autobus. Wersja o wypadku mogła na pierwszy rzut oka tłumaczyć śmierć pieszych w bożonarodzeniową noc. Przez kolejne miesiące broniło jej wielu świadków. Problem polegał na tym, że część z nich widziała zabójstwo. [1]
Zginęli Krystyna i Stanisław Łukaszkowie oraz Mieczysław Kalita. Dla śledczych zadanie było podwójne: odtworzyć wydarzenia z nocy z 24 na 25 grudnia 1976 roku i ustalić, dlaczego ludzie, którzy mogli o nich opowiedzieć, powtarzali fałszywą wersję.
Rodzina Kalitów i wpływy Jana Sojdy
Krystyna miała 18 lat, jej mąż Stanisław 25, a młodszy brat Mieczysław 12. Krystyna była w ciąży. Cała trójka należała do rodziny pozostającej w konflikcie z Janem Sojdą, wpływowym gospodarzem ze Zrębina. [1][2]
Sojda miał we wsi pieniądze, powiązania rodzinne i wpływ na sąsiadów. W relacjach dotyczących śledztwa powraca spór między nim a rodziną Kalitów. Bezpośrednio poprzedzał zbrodnię konflikt po weselu Krystyny: matka panny młodej miała zwrócić uwagę krewnej Sojdy na wynoszenie jedzenia. [1]
Weselna kłótnia stała się pretekstem do odwetu. Późniejsze przygotowania wskazywały, że sprawcy planowali atak. Wybrali noc, podczas której ofiary i wielu mieszkańców wsi miało przyjechać na pasterkę.
Noc przy drodze do Zrębina
Mieszkańcy Zrębina przyjechali do Połańca na pasterkę wynajętymi autobusami. Krystynę, Stanisława i Mieczysława wywabiono z kościoła. Sprawcy ruszyli za nimi. Chłopca potrącił samochód, a dorosłych zaatakowano, gdy próbowali mu pomóc. Następnie podjęto działania, które miały upozorować potrącenie całej trójki przez autobus. [2]
Śmierć rodziny nie nastąpiła w odosobnieniu. W pobliżu byli inni ludzie, w tym pasażerowie autokarów. Ta obecność później wyróżniała sprawę: brak zeznań nie wynikał z tego, że nikt niczego nie widział.
Upozorowanie wypadku wymagało utrzymania jednej wersji przez wiele osób. Sprawcy potrzebowali więc również kontroli nad tym, co pasażerowie powiedzą później milicji.
Wypadek, który nie tłumaczył obrażeń
W relacji opublikowanej przez “Podkarpacką Historię” były oficer Janusz Ragan opisywał swoje wątpliwości wobec wersji drogowego wypadku. Obrażenia ofiar, które widział na zdjęciach, nie pasowały mu do przyjętego wyjaśnienia. Jednocześnie pierwsza opinia medyczna wspierała właśnie taką wersję. [1]
To nie była drobna różnica językowa. Jeżeli punktem wyjścia jest potrącenie pieszych, inne znaczenie otrzymują położenie ciał, ślady na pojeździe i wypowiedzi pasażerów. Przy podejrzeniu zabójstwa trzeba sprawdzić również to, czy miejsce zostało celowo zmienione.
W maju 1977 roku ekshumowano ofiary. Ponowne badania medyczne podważyły wersję wypadku i potwierdziły charakter doznanych obrażeń. Zbierano też relacje osób, które zaczynały mówić o tym, co wydarzyło się przy autobusach. [3]
Jak utrzymywano milczenie
Świadków zastraszano, przekupywano i nakłaniano do potwierdzania uzgodnionej historii. W relacjach o sprawie pojawia się również przysięga, której religijna oprawa miała utrwalić zobowiązanie do milczenia. Sprawcy wykorzystywali więzi i zależności między mieszkańcami; po powrocie z przesłuchania świadek nadal żył w tej samej wsi. [2][3]
Opis zbiorowej presji nie oznacza, że wszyscy zachowywali się tak samo. Ważną rolę odegrał nastoletni Stanisław Strzępek, znajomy Mieczysława, który przekazał prawdę o zabójstwie. Jego postawę przypominają opracowania sprawy. [4]
Zeznanie przeciwko człowiekowi mającemu wpływy w najbliższym otoczeniu mogło oznaczać konflikt z sąsiadami, a nawet krewnymi. Zeznania Strzępka miały tym większe znaczenie, że podważały wersję podtrzymywaną przez dorosłych.
Proces i wyroki
Sprawę rozpoznawał Sąd Wojewódzki w Tarnobrzegu, którego siedziba znajdowała się wówczas w Sandomierzu. 10 listopada 1979 roku na karę śmierci skazano Jana Sojdę, Józefa Adasia, Jerzego Sochę i Stanisława Kulpińskiego. Osiemnaście osób skazano za fałszywe zeznania. [4][5]
W dalszym postępowaniu karę Sochy zmieniono na 25 lat więzienia, a Kulpińskiego na 15 lat. Wyroki śmierci wobec Sojdy i Adasia utrzymano. Wykonano je 23 listopada 1982 roku w Krakowie. [3][5]
| Etap | Znaczenie dla sprawy |
|---|---|
| Noc z 24 na 25 grudnia 1976 | Zabójstwo Krystyny, Stanisława i Mieczysława oraz upozorowanie wypadku. |
| Pierwsze miesiące 1977 | Zbieranie zeznań i sprawdzanie sprzeczności w wersji drogowego zdarzenia. |
| Maj 1977 | Ekshumacja ofiar i ponowne badania. |
| 10 listopada 1979 | Wyrok wobec czterech głównych oskarżonych. |
| 1982 | Złagodzenie kar dwóch skazanych; wykonanie wyroków wobec Sojdy i Adasia. |
Finał sądowy wyjaśnia, kto poniósł odpowiedzialność. Nie wyjaśnia sam przez się zachowania wszystkich świadków. Właśnie tę część historii próbował uchwycić reporter Wiesław Łuka, który obserwował proces.
”Nie oświadczam się”
Tytuł książki Łuki pochodzi od odpowiedzi powracającej na sali sądowej. Autor opisywał zarówno zbrodnię, jak i społeczność, która przez długi czas nie chciała o niej mówić. W 2016 roku Krajowy Klub Reportażu wyróżnił jego dorobek, ze szczególnym uwzględnieniem tej książki. [6]
Łuka skupił się na ludziach stających przed sądem i na tym, co ujawniały ich odpowiedzi. Dzięki temu historia procesu obejmuje również świadków: osoby uwikłane w rodzinne zależności, zastraszone albo uczestniczące w ukrywaniu prawdy.
Krystyna, Stanisław i Mieczysław zostali zamordowani, a wersja wypadku miała ukryć odpowiedzialność sprawców. Podważyły ją ponowne badania i zeznania ludzi, którzy zdecydowali się mówić mimo presji. Dopiero razem pozwoliły odtworzyć to, co wydarzyło się przy drodze.
Źródła
Materiały sprawdzono 10 września 2026 roku. Ilustracja przedstawia symboliczną scenę z pojazdem z epoki, a nie rekonstrukcję miejsca zabójstwa.
- “Podkarpacka Historia”, relacje Janusza Ragana, Rajmunda Aschenbrennera i rodziny ofiar.
- Polskie Radio 24, opracowanie sprawy i rozmowa z Wiesławem Łuką, 26 grudnia 2025.
- WielkaHistoria, przebieg śledztwa i wyroki.
- Historia Do Rzeczy, sprawa połaniecka i rola Stanisława Strzępka.
- “Newsweek”, rekonstrukcja procesu i rozstrzygnięć sądowych.
- Dzieje.pl / PAP, Wiesław Łuka laureatem nagrody reportażystów.