© 2026 Archiwum Zbrodni

Karol Kot: Wampir z Krakowa
Fot. Wikipedia / Domena Publiczna
Rozwiązana

Karol Kot: Wampir z Krakowa

Autor tekstu Marcin Wilczyński
Data 15 stycznia 2024
Czas czytania 4 min
Lokalizacja Kraków

Maturzysta, który marzył o byciu katem. Pił krew, zabijał dzieci, a w szkole był wzorowym uczniem. Legendarny morderca z PRL-u.

🔊 Posłuchaj: Karol Kot: Wampir z Krakowa

Wersja audio artykułu wygenerowana przez AI

Kraków, połowa lat 60. Miasto żyje w strachu. Ktoś atakuje staruszki w kościołach. Ktoś rzuca nożami w plecy przechodniów. Ktoś próbuje otruć ludzi w barze. Sprawca jest nieuchwytny, a jego ataki wydają się chaotyczne, pozbawione motywu. Nikt nie podejrzewa, że za tym wszystkim stoi nastolatek z dobrej rodziny, uczeń technikum energetycznego – Karol Kot. Chłopak, który w szkole był lubiany, a po lekcjach zmieniał się w potwora.

PRL-owskie realia i strach społeczny

Lata 60. w Polsce to czas głębokiego PRL-u. Po odwilży październikowej 1956 roku kraju rządzi Władysław Gomułka, a atmosfera jest napięta. Milicja obywatelska pilnuje porządku, ale przestępczość wzrasta. W Krakowie, mieście o wielowiekowej tradycji, pojawia się nowy typ zagrożenia – seryjny morderca.

W czerwcu 1964 roku miastem wstrząsa seria tajemniczych ataków. Starsze kobiety są dźgane nożem w kościołach. Ludzie dostają listy z groźbami. W barach mlecznych ktoś próbuje podtruwać klientów. Atmosfera strachu narasta. Rodzice boją się wypuszczać dzieci same na ulicę. Kraków, miasto królów i artystów, staje się miastem terroru.

Narodziny Zła

Karol Kot nie był typowym seryjnym mordercą. Nie działał z pobudek seksualnych. Jego motywacją była czysta, nieskażona fascynacja śmiercią i cierpieniem. Już jako dziecko fascynował się rzeźnią. Odwiedzał ubojnie, pił ciepłą krew zwierząt, kolekcjonował noże. Marzył o byciu katem, komendantem obozu koncentracyjnego, kimś, kto ma władzę nad życiem i śmiercią.

W szkole był lubiany, inteligentny, udzielał się w kole strzeleckim. Nazywano go Lolo. Pod tą maską normalności krył się psychopata, który skrupulatnie planował swoje zbrodnie. Testował trucizny, uczył się anatomii, trenował rzucanie nożem. Jego rodzina nie zauważała niczego podejrzanego. Brat Karola, Tadeusz, był normalnym nastolatkiem. Dla rodziców Karol był dobrym synem.

Dwa Oblicza Lolo

Kot zaatakował po raz pierwszy we wrześniu 1964 roku, dźgając modlącą się w kościele staruszkę. Przeżyła, ale paraliż strachu padł na miasto. Potem była seria ataków: rzucanie nożami w przechodniów, próby podtruwania w barach mlecznych, wysyłanie listów z groźbami.

W czerwcu 1966 roku Kot przeszedł do działań śmiercionośnych. Zabił 11-letniego Leszka Całka, zadając mu kilkanaście ciosów nożem. Chłopiec wracał ze szkoły. Zginął na oczach innych dzieci, które nie były w stanie pomóc.

Miesiąc później, w lipcu 1966 roku, Kot zamordował 80-letnią Marię Piwowar, dźgając ją nożem w kościele podczas mszy. To był szczyt jego zuchwałości – zabić w świątyni, w biały dzień, wśród ludzi.

Wpadka przez Matury

Wpadł, bo zwierzył się koleżance, Danucie. Opowiedział jej o swoich czynach, traktując to jako formę imponowania. Danuta początkowo nie uwierzyła, ale z czasem zaczęła łączyć fakty. Zauważyła, że Kot nosi przy sobie nóż. Że ma dziwne zainteresowania. Że mówi rzeczy, które normalny człowiek nie mówi.

W końcu Danuta zgłosiła wszystko milicji. Karol Kot został aresztowany tuż po zdaniu matury, którą napisał bardzo dobrze. Podczas przesłuchań Kot nie tylko się przyznał, ale z dumą opowiadał o swoich osiągnięciach. Żałował tylko jednego – że zabił tak mało ludzi. Planował masowe trucie w krakowskich barach mlecznych i wysadzenie wiaduktu kolejowego.

Szczegóły Procesu Sądowego

Proces Karola Kota rozpoczął się w listopadzie 1966 roku przed Sądem Wojewódzkim w Krakowie. Sprawa była sensacją. Sala sądowa pękała w szwach. Dziennikarze relacjonowali każdy dzień procesu.

Obrońcy próbowali dowieść jego niepoczytalności, wskazując na guza mózgu (którego nie znaleziono) lub chorobę psychiczną. Twierdzili, że Kot cierpi na schizofrenię, że nie rozumie swoich czynów. Ale biegli psychiatrzy byli jednomyślni: Kot jest poczytalny, choć wykazuje cechy sadystyczne i psychopatyczne.

Sąd nie miał litości. 14 listopada 1966 roku Karol Kot został skazany na karę śmierci. Wyrok był ostateczny – nie było odwołania do Sądu Najwyższego, który utrzymał wyrok.

Szczegóły Egzekucji

Karol Kot został stracony 16 maja 1968 roku w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie. Wykonano go przez powieszenie. Do końca pozostał zimnym, wyrafinowanym mordercą. Nie wyraził skruchy, nie prosił o wybaczenie.

Według relacji świadków, Kot wchodził na szafot z podniesioną głową. Jego ostatnie słowa miały brzmieć: Żałuję tylko, że tak mało zabiłem. Chciałem zabić więcej. To było typowe dla jego osobowości – do końca pozostał psychopatą pozbawionym empatii.

Dziedzictwo w Popkulturze

Postać Karola Kota do dziś fascynuje twórców kultury. Powstał o nim film Czerwony Pająk z 1988 roku w reżyserii Barbary Sass, choć był luźno oparty na faktach. W filmu Kot został przedstawiony jako bardziej skomplikowana postać, niż był w rzeczywistości.

Kot to dowód na to, że zło może czaić się w szkolnej ławce, pod postacią uśmiechniętego prymusa. Jego przypadek pokazuje mroczną stronę kulturalnego Krakowa. Miasta, które wydało na świat Mikołaja Kopernika, Karola Wojtyłę i Czesława Miłosza, wydało też krwawego wampira, który pił krew zwierząt i zabijał dzieci.

Dla historyków kryminalistyki Kot jest przykładem młodego sprawcy, który zaczął od okrucieństwa wobec zwierząt i skończył na morderstwach ludzi. To ostrzeżenie przed ignorowaniem znaków ostrzegawczych w dzieciństwie.

Tagi

Udostępnij:

Komentarze

Maksymalnie 2000 znaków. Komentarze są moderowane.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!