© 2026 Archiwum Zbrodni

Leonarda Cianciulli: Mydłowa Morderczyni z Correggio
Fot. Wikipedia / Domena Publiczna
Rozwiązana

Leonarda Cianciulli: Mydłowa Morderczyni z Correggio

Autor tekstu Alicja Janowska
Data 14 maja 2026
Czas czytania 5 min
Lokalizacja Correggio, Włochy

Włoska matka, która zabijała kobiety i robiła z nich mydło oraz ciastka. Ofiarowała smakołyki sąsiadom. Zmarła w więzieniu.

🔊 Posłuchaj: Leonarda Cianciulli: Mydłowa Morderczyni z Correggio

Wersja audio artykułu wygenerowana przez AI

⚠️ Ostrzeżenie: Artykuł zawiera opisy przemocy. Materiał przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Lato 1939 roku we włoskim Correggio. Słońce praży bezlitosnie, a wąskie uliczki średniowiecznego miasteczka pachną lawendą, oliwą i pieczonym chlebem. W jednym z kamiennych domów przy via dell’Olmo kobieta w średnim wieku stoi nad dużym garnkiem, w którym gotuje się coś białego i gęstego. Zapach jest słodkawy, chemiczny, nieco mdły. Leonarda miesza zawartość drewnianą łyżką, a potem odlewa powstałą masę do foremek. Uśmiecha się przy tym zadowolona, jak gdyby przygotowywała mydło dla rodziny – a w pewnym sensie tak właśnie było. Tylko że surowcem nie była wołowa łój ani oliwa z oliwek. Był to tłuszcz z ciała jej ofiary, która jeszcze kilka dni wcześniej ufała jej bezgranicznie.

Włoska prowincja, przesądy i matczyna miłość

Korzenie zła

Leonarda Cianciulli urodziła się w 1894 roku w Correggio, niewielkim miasteczku w regionie Emilia-Romania. Wyszła za mąż za Raffaele Pansardiego, mężczyznę, którego rodzina wybrała dla niej wbrew jej woli. Miała trójkę dzieci, które kochała obsesyjnie, zaborczo, wręcz patologicznie. Jej życie naznaczone było serią nieszczęść – poronienia, choroby, konflikty z teściową. Leonarda była głęboko przesądna i regularnie odwiedzała wróżki, które miały jej przepowiadać przyszłość. W tamtejszej kulturze, gdzie magia i religia splatały się ze sobą na co dzień, takie praktyki były powszechne, ale w przypadku Leonardy przybrały makabryczny obrót.

Wróżba, która zmieniła wszystko

Jedna z wróżek miała jej powiedzieć, że wszystkie jej dzieci umrą, a jedynym sposobem na uratowanie najukochańszego syna jest ofiarowanie ludzkich istnień. Te słowa, wypowiedziane prawdopodobnie w atmosferze ciemnego pokoju z kartami tarota i kadzidłem, wryły się w umysł Leonardy jak żelazne kleszcze. Zamiast odrzucić je jako brednie, przyjęła je jako świętą prawdę. Postanowiła, że zabije dla syna. Że zabije kobiety, które zaufają jej przyjaźni. W jej chorym umyśle ofiary nie były ludźmi, lecz niezbędnym materiałem do wykonania magicznego rytuału, który miał ocalić jej potomstwo.

Trzy ofiary i trzy zdrady

Faustina Setti – pierwsza ofiara

Pierwszą ofiarą Leonardy została Faustina Setti, jej dawna znajoma, która była samotna i szukała męża. Leonarda obiecała jej, że zna właściwego mężczyznę w Polignano i że pomoże jej się z nim związać. Faustina przybyła do Correggio z całym swoim majątkiem w gotówce. Leonarda poczęstowała ją winem z dodatkiem środka usypiającego, a następnie zadała jej śmiertelne ciosy siekierą. Ciało rozczłonkowała, a z tłuszczu ugotowała mydło. Resztę zakopała w ogrodzie. Dla Leonardy był to początek drogi, której nie zamierzała zawracać.

Francesca Soavi – druga zdrada

Druga ofiara, Francesca Soavi, padła ofiarą podobnej pułapki. Leonarda obiecała jej pracę jako guwernantki w Piacenzie. Francesca przyjechała do Correggio z oszczędnościami życia. Podobnie jak Faustina, została odurzona i zamordowana. Leonarda zabrała jej pieniądze, a ciało przetworzyła na mydło, które następnie rozdawała sąsiadkom, twierdząc, że jest ono wyjątkowo dobroczynne dla skóry i przynosi szczęście. Sąsiedzi chwalili kosmetyk, nieświadomi, że myją się ludzkim tłuszczem.

Virginia Cacioppo – ostatnia tragedia

Trzecią i ostatnią ofiarą była Virginia Cacioppo, była śpiewaczka operowa, która również wierzyła w obietnice Leonardy. Była najbardziej zamożną z ofiar – miała przy sobie biżuterię, gotówkę i wartościowe przedmioty. Leonarda zabiła ją w ten sam sposób, ale tym razem posunęła się jeszcze dalej. Z krwi Virginii zrobiła ciastka, które podawała sąsiadom i gościom podczas przyjęć. Twierdziła później, że ciastka były smaczne i kruche, a goście zachwalali jej kulinarny talent.

Mydło, ciastka i mroczna logika

Mydło szczęścia

Leonarda Cianciulli w swoich późniejszych zeznaniach twierdziła, że mydło z ludzkiego tłuszczu ma magiczne właściwości i przynosi szczęście tym, którzy go używają. W rzeczywistości była to jedynie pragmatyczna próba zniszczenia dowodów. Gotowała tłuszcz z ciał w dużych garnkach, dodając sody kaustycznej i olejków zapachowych, by zamaskować pochodzenie surowca. Powstałe kostki mydła były białe, gładkie i pachnące lawendą. Nikt z sąsiadów nie podejrzewał, że myje się nim z ludzkiego łoju.

Cytat z jej zeznań brzmi jak fragment z koszmaru:

Były to dobre kostki mydła. Dałam kilka sąsiadce, która była zachwycona. Powiedziałam jej, że to specjalny przepis, który przynosi szczęście. Wszyscy w Correggio chcieli takiego mydła.

Krwawe ciastka

Kolejnym szokującym aspektem zbrodni były ciastka, które Leonarda przygotowywała z krwi swoich ofiar. Podawała je podczas sąsiedzkich spotkań, z przyjemnym uśmiechem obserwując, jak ludzie jedzą i zachwalają jej umiejętności kulinarne. Dla niej było to dowodem wyższości, potwierdzenie, że potrafi kontrolować życie i śmierć innych, nie budząc najmniejszych podejrzeń.

Aresztowanie, proces i koniec

Jak wpadła?

Ostatnia ofiara, Virginia Cacioppo, miała siostrę, która zaczęła szukać kobiety obiecującej zatrudnienie. Śledztwo doprowadziło do Correggio, a policja szybko połączyła zaginięcia trzech kobiet z osobą Leonardy Cianciulli. W 1940 roku Leonarda została aresztowana. Początkowo zaprzeczała wszystkiemu, ale gdy policja odkryła w jej domu resztki mydła, narzędzia oraz fragmenty ubrań ofiar, złamała się i przyznała do wszystkiego z niepokojącą szczerością.

Wyrok i więzienie

Proces odbył się w Reggio Emilia i przyciągnął uwagę całych Włoch. Leonarda została uznana za winną trzech morderstw i skazana na 30 lat więzienia oraz 3 lata w zakładzie psychiatrycznym ze względu na uznane za częściowe niepoczytalność motywacje oparte na przesądach. Resztę życia spędziła za kratkami. Zmarła w 1970 roku w więziennym szpitalu w Potenzie, mając 76 lat. Nigdy nie okazała skruchy. Do końca twierdziła, że zrobiła to dla dobra syna.

Epilog: Granice matczynej miłości

Historia Leonardy Cianciulli to przerażające studium granic, do jakich może posunąć się człowiek przekonany o słuszności swoich czynów. Jej zbrodnie łączą w sobie elementy kanibalizmu, okultyzmu i patologicznej miłości macierzyńskiej, tworząc obraz tak ponury, że trudno go porównać z czymkolwiek innym w historii kryminalnej Włoch. Podobnie jak w przypadku Andrei Chikatilo czy Alberta Fisha, jej czyny pokazują, że zło często rodzi się nie z nienawiści, ale z przekonania o własnej świętości. Leonarda uważała się za ofiarę przeznaczenia, za matkę gotową na najwyższe poświęcenie. W rzeczywistości była manipulatorką, która zabiła trzy niewinne kobiety, zbezcześciła ich ciała i ośmieszyła zaufanie sąsiedzkiej społeczności. Jej mydło dawno się rozpuściło, ale pamięć o Mydłowej Morderczyni z Correggio pozostaje trwała i niepokojąca jak zapach lawendy zmieszanej ze śmiercią.

Tagi

Udostępnij:

Komentarze

Zaloguj się przez Facebook, aby dodać komentarz. Twoje komentarze są moderowane.