Andriej Cziwietiłło: Rzeźnik z Rostowa
"Związek Radziecki nie wierzył, że seryjni mordercy istnieją. On udowodnił, jak bardzo się mylili."
ZSRR, lata 80. Oficjalna propaganda głosi: w socjalistycznym raju nie ma miejsca na dewiacje. Seryjni mordercy to “zgniły wynalazek Zachodu”. Ta ślepota ideologiczna pozwoliła Andriejowi Cziwietille działać bezkarnie przez 12 lat. Jego ofiarą padło co najmniej 52 (a prawdopodobnie więcej) kobiet i dzieci.
Obywatel Poza Podejrzeniem
Cziwietiłło był idealnym obywatelem. Członek Partii Komunistycznej, magister literatury, pracownik fabryki, mąż i ojciec dwójki dzieci. Nikt nie podejrzewał, że ten spokojny mężczyzna z teczką, który podróżuje służbowo po całym kraju, jest bestią.
Miał problemy z potencją. Nie był w stanie współżyć w normalny sposób. Satysfakcję seksualną osiągał tylko wtedy, gdy jego ofiara cierpiała i umierała. Atakował w lasach, parkach, w pobliżu dworców kolejowych (tzw. “leśne pasy”). Dźgał nożem dziesiątki razy, w amoku. Odgryzał języki, genitalnia, sutki. Zjadał je. Wypalał oczy, bo wierzył w stary przesąd, że na siatkówce ofiary zostaje “zdjęcie” mordercy.
Tragiczne Pomyłki
Milicja działała po omacku. Presja polityczna wymuszała szybkie “wyniki”. Za pierwsze morderstwo Cziwietiły (dziewczynki Jeleny Zakotnowej) aresztowano niewinnego chłopaka, Aleksandra Krawczenkę. Torturami wymuszono na nim przyznanie się do winy i… rozstrzelano. To jedna z najczarniejszych kart radzieckiego wymiaru sprawiedliwości.
Cziwietiłło był raz zatrzymany w 1984 roku. Miał w teczce nóż, sznurek i wazelinę. Ale… wypuszczono go. Dlaczego? Bo jego grupa krwi (oznaczona z krwi) nie zgadzała się z grupą krwi ze spermy znalezionej na ofiarach. Cziwietiłło był tzw. “nirowydzielaczem” (rzadka cecha biologiczna, gdzie antygeny grupy krwi nie przenikają do płynów ustrojowych). Radzieccy biegli o tym nie wiedzieli. Ten błąd kosztował życie kolejnych kilkunastu osób.
Jego bezkarność przypomina sytuację Stanisława Modzelewskiego, którego również przez lata ignorowano, szukając sprawcy w złym miejscu.
Operacja “Leśny Pas”
Dopiero gigantyczna mobilizacja (operacja “Leśny Pas”) i zmiana taktyki doprowadziły do sukcesu. Wykorzystano psychiatrę Aleksandra Buchanowskiego, który stworzył profil psychologiczny sprawcy (nowość w ZSRR).
W 1990 roku Cziwietiłło został zatrzymany po tym, jak milicjant zauważył go wychodzącego z lasu z brudnym ubraniem i umytymi rękami. W przesłuchaniu milczał. Dopiero Buchanowski, czytając mu fragmenty swojego profilu, “złamał” go. Cziwietiłło pękł i zaczął opowiadać. Przyznał się do 56 zbrodni.
Klatka dla Bestii
Proces w 1992 roku był szokiem. Cziwietiłło siedział w specjalnej metalowej klatce (by rodziny ofiar go nie rozerwały). Udawał wariata. Rozbierał się, krzyczał, śpiewał Międzynarodówkę. Sąd nie dał się nabrać – uznał go za poczytalnego.
Został stracony strzałem w tył głowy 14 lutego 1994 roku. Jego mózg został przekazany do badań (bezskutecznych) japońskim naukowcom. “Rzeźnik z Rostowa” pozostaje symbolem upadku systemu sowieckiego, który bardziej dbał o ideologię niż o życie swoich obywateli.