ZŁY

David Berkowitz: Syn Sama i Lato Strachu w Nowym Jorku

2025-09-15 5 MIN CZYTANIA zly.com.pl

"Terroryzował Nowy Jork w latach 70. Strzelał do par, pisał listy do prasy i twierdził, że rozkazy wydawał mu demoniczny pies wabiący się Harvey."

David Berkowitz: Syn Sama i Lato Strachu w Nowym Jorku

Nowy Jork, rok 1976. Miasto pogrążone w kryzysie finansowym, brudne, niebezpieczne, pełne napięć społecznych. W tej dusznej atmosferze pojawia się nowe zagrożenie, które sprawia, że mieszkańcy – a szczególnie młode kobiety – boją się wychodzić z domów po zmroku. Nieuchwytny strzelec, uzbrojony w potężny rewolwer Charter Arms Bulldog kaliber .44, poluje na pary w samochodach. Przez rok trzyma w garści największą metropolię świata. Media nazwą go “Mordercą kalibru .44”, a on sam nazwie siebie “Synem Sama”.

Początek Koszmaru

Pierwszy atak nastąpił 29 lipca 1976 roku w Bronksie. Dwie przyjaciółki, Donna Lauria i Jody Valenti, siedziały w samochodzie, rozmawiając. Nagle podszedł do nich mężczyzna, wyciągnął broń z papierowej torby i oddał serię strzałów. Donna zginęła na miejscu, Jody została ranna. Policja początkowo uznała to za porachunki mafijne, ale wkrótce podobne ataki powtórzyły się w Queens.

Schemat był zawsze ten sam: noc, zaparkowany samochód, młoda para lub dwie kobiety, podejście z bliska, seria strzałów z potężnego rewolweru i ucieczka. Ofiary nie miały szans. Kule kalibru .44 miały ogromną siłę rażenia, rozrywając ciała i powodując makabryczne obrażenia.

”Jestem potworem. Jestem Synem Sama”

Panika wybuchła na dobre w 1977 roku. Morderca, czując się bezkarnie, zaczął grać z policją w kotka i myszkę. 17 kwietnia 1977 roku, na miejscu podwójnego morderstwa (Valentiny Suriani i Alexandra Esau), policja znalazła list. Był adresowany do kom kapitana Josepha Borrellego. Treść była chaotyczna, pełna błędów ortograficznych, ale przerażająca:

“Jestem głęboko zraniony tym, że nazywacie mnie nienawidzącym kobiet. Nie jestem. Ale jestem potworem. Jestem ‘Synem Sama’… Sam uwielbia pić krew. ‘Wyjdź i zabijaj’ – rozkazuje ojciec Sam.”

List ujawnił chorą psychikę sprawcy (lub próbę jej symulowania). Media podchwyciły temat. Nagłówki krzyczały o “Synu Sama”. Nakład gazet rósł, a wraz z nim strach. Ulice Nowego Jorku pustoszały nocami. Kobiety masowo ścinały włosy na krótko i farbowały je na blond, ponieważ zauważono, że ofiarami najczęściej padały długowłose brunetki.

Wkrótce morderca wysłał kolejny list, tym razem do znanego felietonisty “New York Daily News”, Jimmy’ego Breslina. Pisał: “Witaj z rynsztoków N.Y.C., które są pełne psiego gówna, wymiocin, zwietrzałego wina, moczu i krwi”. Obiecywał kolejne ofiary, kończąc złowieszczym: “Do zobaczenia w następnym artykule”.

Śledztwo “Omega” i Przypadkowy Mandat

Policja powołała specjalną grupę operacyjną “Omega”, liczącą 300 detektywów. Było to największe polowanie na człowieka w historii Nowego Jorku. Mimo tysięcy sprawdzonych tropów, portretów pamięciowych i przesłuchań, sprawca pozostawał nieuchwytny. Pomoc nadeszła z najmniej oczekiwanej strony – od parkometru.

31 lipca 1977 roku, po kolejnym ataku (tym razem na Brooklynie, gdzie zginęła Stacy Moskowitz), świadek zauważył dziwnego mężczyznę w pobliżu miejsca zdarzenia, który wsiadał do żółtego Forda Galaxie. Policjanci zaczęli sprawdzać mandaty za parkowanie wystawione w tej okolicy tej nocy. Jeden z nich wystawiono na samochód należący do Davida Berkowitza z Yonkers.

Policja udała się pod adres Berkowitza. W jego samochodzie, zaparkowanym przed budynkiem, zauważyli na tylnym siedzeniu karabin oraz torbę z amunicją. Czekali, aż wyjdzie. Gdy 10 sierpnia Berkowitz wsiadł do auta, otoczyli go. Mężczyzna uśmiechnął się dziwnie do detektywa i powiedział: “Więc to ty. Dorwałeś mnie. Czego to zajęło wam tak długo?”.

W samochodzie znaleziono rewolwer Bulldog .44 – broń, która zabiła 6 osób i raniła 7.

Sam, Demon i Pies Sąsiada

David Berkowitz okazał się 24-letnim pracownikiem poczty, samotnikiem, byłym żołnierzem armii USA. Podczas przesłuchań wyznał, że morderstwa zlecał mu… pies sąsiada.

Berkowitz twierdził, że jego sąsiad, Sam Carr, był potężnym demonem liczącym 6 tysięcy lat. Jego czarny labrador o imieniu Harvey miał być medium, przez które “Tata Sam” (Papa Sam) przekazywał Davidowi rozkazy zabijania, by “nasycić się krwią”. Berkowitz mówił, że pies wył nocami pod jego oknem, a w tym wyciu słyszał głosy nakazujące mu wyjść na polowanie.

Opowieść o psie była tak absurdalna, że psychiatrzy byli podzieleni. Jedni widzieli w nim schizofrenika paranoidalnego, inni – przebiegłego socjopatę, który próbuje udawać wariata, by uniknąć krzesła elektrycznego.

Proces i “Syn Nadziei”

Ostatecznie sąd uznał go za poczytalnego. W 1978 roku David Berkowitz przyznał się do wszystkich zarzutów. Został skazany na sześciokrotne dożywocie (łącznie 365 lat więzienia). Jego sprawa doprowadziła do uchwalenia w Nowym Jorku tzw. “Prawa Syna Sama” (Son of Sam Law), które zabrania przestępcó czerpania zysków finansowych z opisywania swoich zbrodni (książki, filmy).

W więzieniu Berkowitz przeszedł metamorfozę. Początkowo był trudnym więźniem, został nawet zaatakowany i podcięto mu gardło (przeżył). W latach 80. ogłosił, że nawrócił się na chrześcijaństwo. Twierdził teraz, że historia o psie była kłamstwem (“To była mistyfikacja, głupia gra”), a do zbrodni pchnął go “prawdziwy demon”, kult satanistyczny, w który miał być uwikłany. Teorie o kulcie i współsprawcach (bracia Carr) do dziś budzą kontrowersje, choć oficjalnie policja uznaje go za jedynego sprawcę.

Obecnie David Berkowitz, tytułujący się “Synem Nadziei” (Son of Hope), wciąż przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Prowadzi działalność ewangelizacyjną, pisze do religijnych stron internetowych i odmawia ubiegania się o zwolnienie warunkowe, twierdząc, że “Jezus już go uwolnił”, ale za swoje czyny na ziemi musi ponieść karę do końca życia.

Historia lata 1977 roku pozostaje niezabliźnioną raną Nowego Jorku. Berkowitz nie tylko zabił 6 osób, ale na zawsze zmienił poczucie bezpieczeństwa w mieście, pokazując, że zło może czaić się w każdym cieniu, w każdym zaparkowanym aucie.

Podobne Sprawy