© 2026 Archiwum Zbrodni

D.B. Cooper: porwanie samolotu i skok w nieznane
Źródło grafiki: Archiwum Zbrodni / ilustracja wygenerowana przy użyciu AI; kompozycja symboliczna
Cold Case

D.B. Cooper: porwanie samolotu i skok w nieznane

Autor tekstu Archiwum Zbrodni
Data 16 września 2026
Czas czytania 5 min
Lokalizacja Portland, Oregon, USA (lotnisko rozpoczęcia lotu)

W 1971 roku porywacz lotu 305 odebrał okup i opuścił samolot ze spadochronem. Co ustaliło FBI i dlaczego sprawa pozostaje niewyjaśniona?

Materiał dotyczy porwania samolotu i groźby użycia ładunku wybuchowego.

24 listopada 1971 roku mężczyzna podający się za Dana Coopera kupił za gotówkę bilet z Portland do Seattle. Wybrał lot numer 305 linii Northwest Orient. Wyglądał jak pasażer w podróży służbowej: garnitur, biała koszula, czarny krawat. Niedługo po starcie przekazał stewardesie wiadomość, że ma bombę. [1]

Kilka godzin później pasażerowie byli już na ziemi, przewoźnik przekazał okup, a samolot znów leciał z częścią załogi i porywaczem. Cooper opuścił maszynę ze spadochronem. Nie ustalono, gdzie wylądował ani czy przeżył.

Lot, który miał potrwać krótko

Trasa Portland-Seattle nie wymagała dalekiej podróży. Cooper, oceniany przez świadków na mężczyznę w średnim wieku, początkowo nie zwracał szczególnej uwagi. Zamówił bourbon z wodą sodową, a następnie wręczył członkini personelu pokładowego kartkę. [1]

Kiedy kobieta usiadła obok niego, uchylił aktówkę. Zobaczyła przewody i czerwone elementy przedstawione jako ładunek. Nie da się dzisiaj potwierdzić, czy była to sprawna bomba. Groźba wystarczyła jednak, żeby załoga musiała potraktować sytuację jako zagrożenie dla wszystkich na pokładzie.

Porywacz zażądał 200 tysięcy dolarów w banknotach o nominale 20 dolarów oraz czterech spadochronów. Informację przekazano pilotom i służbom na ziemi. W Seattle doszło do wymiany: Cooper dostał pieniądze i sprzęt, a 36 pasażerów mogło opuścić maszynę. [1]

Drugi start i zniknięcie z pokładu

Cooper zatrzymał część załogi i polecił lecieć w kierunku Meksyku. Po kolejnym starcie samolot znalazł się nad północno-zachodnią częścią Stanów Zjednoczonych. Porywacz wykorzystał możliwość wyjścia przez tylną część Boeinga 727. Według podsumowania FBI wyskoczył niedługo po godzinie 20, na odcinku między Seattle a Reno. [1]

Właśnie w tym miejscu kończy się ciąg wydarzeń, który można przypisać określonemu człowiekowi na podstawie relacji z pokładu. Załoga bezpiecznie wylądowała. Coopera nie było w samolocie. Nie ma potwierdzonego dalszego ciągu jego podróży.

Skok często opisuje się jako dowód niezwykłego przygotowania. Agent Larry Carr przedstawiał inną ocenę. W materiale FBI z 2007 roku zwracał uwagę na noc, złą pogodę, ubiór i ryzyko lądowania w terenie leśnym. Kwestionował wizerunek zawodowego spadochroniarza wykonującego precyzyjny plan. [2]

Była to ocena śledczego, nie ustalenie, że Cooper na pewno zginął. Brak odpowiedniego wyposażenia zwiększa ryzyko. Sam nie rozstrzyga wyniku skoku.

NORJAK: ludzie, ślady i kolejne nazwiska

FBI nadało dochodzeniu kryptonim NORJAK, od Northwest Hijacking. Przesłuchiwano świadków, sprawdzano osoby mogące odpowiadać rysopisowi i badano przedmioty pozostawione w samolocie. W ciągu pierwszych pięciu lat rozważano ponad osiemset nazwisk. [1]

Jednym z najczęściej przywoływanych był Richard McCoy, który kilka miesięcy później dopuścił się podobnego porwania połączonego ze skokiem. FBI podało jednak, że wykluczono go ze sprawy Coopera między innymi z powodu rozbieżności z opisem przekazanym przez stewardesy. Podobieństwo sposobu działania nie wystarczyło. [1]

Carr wskazywał, że relacje dwóch członkiń załogi, przesłuchanych osobno, były do siebie zbliżone. To dawało śledczym stosunkowo spójny rysopis. Nadal brakowało połączenia tej postaci z potwierdzoną tożsamością. [2]

Liczba sprawdzonych osób pokazuje rozmiar dochodzenia. Mimo setek weryfikowanych nazwisk śledczy nadal mieli rysopis i pseudonim, lecz nie potwierdzoną tożsamość pasażera lotu 305.

Krawat pozostawiony w samolocie

Czarny krawat Coopera zachował się jako dowód rzeczowy. FBI opisywało pozyskanie z niego próbki DNA, a późniejsze badania obejmowały także mikroskopijne drobiny. Przedmiot noszony na ubraniu mógł przenosić ślady środowiska, w którym wcześniej przebywał jego właściciel. [2][3]

W 2009 roku biuro przedstawiło prace zespołu Toma Kaye’a, paleontologa współpracującego z osobami z innych dziedzin. Badacze korzystali z metod niedostępnych w chwili porwania, w tym obrazowania mikroskopowego, map satelitarnych i GPS. [3]

Zachowanie krawata umożliwiło zastosowanie nowych metod wiele lat po porwaniu. Interpretacja wyników wymagała jednak ustalenia pochodzenia drobin i śladów biologicznych. Przedmiot mógł wcześniej przechodzić przez różne ręce. Oficjalne podsumowanie FBI nie przypisuje wynikom tych badań rozstrzygnięcia sprawy.

Pieniądze nad rzeką Columbia

W 1980 roku ośmioletni Brian Ingram znalazł nad Columbią część pieniędzy. Zachowane numery seryjne banknotów odpowiadały okupowi. Było to 5800 dolarów. [3]

Numery seryjne połączyły znalezisko z porwaniem sprzed dziewięciu lat. Pozostało pytanie o drogę banknotów nad rzekę. Samo miejsce odkrycia nie rozstrzygało, czy pieniądze przyniosła woda, czy znalazły się tam za sprawą człowieka.

Zespół Kaye’a prowadził eksperymenty dotyczące wody, osadów i przemieszczania się banknotów. Próbował też dokładniej odtworzyć lokalizację odkrycia sprzed lat. [3] W sprawie, w której brakuje potwierdzonego miejsca lądowania, odtworzenie drogi pieniędzy mogłoby zawęzić teren poszukiwań. Nie jest jednak dowodem, że znaleziono punkt, w którym wylądował człowiek.

Dlaczego FBI ograniczyło dochodzenie

W komunikacie z 12 lipca 2016 roku FBI poinformowało, że 8 lipca przekierowało zasoby przeznaczane na Coopera do innych zadań. Biuro podsumowało 45 lat sprawdzania informacji, badań laboratoryjnych i współpracy między placówkami. Zapowiedziało zachowanie zgromadzonych dowodów. [4]

Wskazało również, że nadal interesują je konkretne informacje o dowodach rzeczowych, zwłaszcza przedmiotach związanych ze spadochronem lub okupem. Ograniczenie aktywnego dochodzenia nie oznaczało ogłoszenia, że zagadka została rozwiązana. [4]

DataWydarzenie
24 listopada 1971Porwanie lotu 305, przekazanie okupu i skok porywacza.
1980Brian Ingram znajduje część banknotów należących do okupu.
2007FBI publikuje omówienie dowodów i ocenę części popularnych hipotez.
2009Biuro przedstawia interdyscyplinarne badania zespołu Toma Kaye’a.
Lipiec 2016FBI przekierowuje zasoby do innych śledztw.

Nawet nazwisko wymaga sprostowania

Mężczyzna kupił bilet jako Dan Cooper. Inicjały D.B. utrwaliły się w prasie wskutek pomieszania informacji o nim z innym człowiekiem, którego sprawdzano. FBI zaznacza, że osoba z tymi inicjałami nie była porywaczem. [1]

Dla załogi groźba wybuchu była sytuacją kryzysową, niezależnie od tego, co naprawdę zawierała aktówka. To członkowie personelu pokładowego i piloci przeprowadzili rozmowy, po których pasażerowie mogli bezpiecznie opuścić samolot.

Pozostały krawat, dokumentacja, odzyskane banknoty i świadectwa osób z pokładu. Żaden z tych elementów nie dał dotąd oficjalnie potwierdzonej odpowiedzi, kim był porywacz i co stało się po skoku.

Źródła

Materiały sprawdzono 10 września 2026 roku. Ilustracja samolotu i krawata jest oryginalną kompozycją AI, nie reprodukcją fotografii dowodowych FBI.

  1. FBI, “D.B. Cooper Hijacking”, oficjalne podsumowanie sprawy.
  2. FBI, “D.B. Cooper Redux”, 31 grudnia 2007.
  3. FBI, “In Search of D.B. Cooper”, marzec 2009.
  4. FBI Seattle, komunikat o przekierowaniu zasobów, 12 lipca 2016.

Tagi

Udostępnij: