Ostrzeżenie: artykuł dotyczy zabójstwa czterech osób.
3 marca 2001 roku w oddziale Kredyt Banku przy ulicy Żelaznej w Warszawie zamordowano trzy kasjerki i ochroniarza. Sprawcy zabrali pieniądze i opuścili placówkę. Kilka miesięcy później śledczy zatrzymali trzech mężczyzn związanych z branżą ochroniarską. Jeden z nich znał bank od środka. [1][2]
Jeden z organizatorów pracował dla firmy ochraniającej bank. Znał placówkę i ludzi, którzy mieli pełnić w niej służbę. Śledztwo musiało więc wyjaśnić również, jak wykorzystano tę znajomość. [1]
Sobota przy Żelaznej
Placówka mieściła się przy Żelaznej 67. Była to sobota, zwykły dzień pracy dla osób, które przyszły obsługiwać klientów i pilnować banku. Po napadzie pozostały cztery rodziny, którym trzeba było przekazać wiadomość o śmierci bliskich. W prasowych skrótach ofiary często występują jako zbiorcze określenie: trzy kasjerki i strażnik. Każda z tych osób miała jednak własne życie poza miejscem pracy. [2]
Reportaż Marcina Mellera i Agnieszki Niezgody, opublikowany w czasie procesu, przywracał tę perspektywę przez historię jednej z zabitych kobiet, Marii, nazywanej w rodzinie Mają. Jej ojciec przyjeżdżał na rozprawy. Dla niego kolejne posiedzenia oznaczały ponowne spotkanie z ludźmi oskarżonymi o zabicie córki i słuchanie szczegółów jej śmierci. [3]
Relacja z sali sądowej pozwala zobaczyć koszt, którego nie oddają ani wysokość łupu, ani liczba lat więzienia. Proces ustala odpowiedzialność sprawców. Bliscy ofiar muszą później żyć z tym, co się wydarzyło.
Człowiek znający placówkę
W lipcu 2001 roku rzeczniczka warszawskiej prokuratury przekazała, że zatrzymani wywodzili się z Łochowa i pracowali w ochronie. Według przedstawionych wówczas ustaleń inicjator napadu był zatrudniony w firmie zabezpieczającej bank przy Żelaznej. Zamiana służby z kolegą stanowiła element przygotowań. Ten kolega znalazł się później wśród ofiar. [1]
Informacja o znajomości banku ma znaczenie dla rekonstrukcji zdarzenia. Nie wystarcza jednak do wyjaśnienia odpowiedzialności wszystkich uczestników. Śledczy i sąd musieli ustalić podział ról, porozumienie między sprawcami oraz to, co każdy z nich zrobił przed napadem i w jego trakcie.
Sąd oceniał udział każdego z trzech mężczyzn oddzielnie. Wspólny plan nie zacierał różnic między ich zachowaniem przed napadem i w banku.
Cztery miesiące do zatrzymań
Zatrzymania nastąpiły po kilku miesiącach poszukiwań. Późniejsze opracowania wskazują na znaczenie informacji pochodzących z otoczenia sprawców, w tym relacji dotyczącej polecenia zniszczenia ubrań. To ważne uzupełnienie popularnego obrazu dochodzenia opartego wyłącznie na śladach laboratoryjnych. O zdarzeniu mogą wiedzieć również osoby, które nie były na miejscu napadu. [2]
Nie należy przy tym sprowadzać całej sprawy do jednego przedmiotu albo pojedynczego zeznania. Informacja uzyskana od świadka wymaga sprawdzenia. Może wskazać kierunek dalszych czynności, lecz jej wiarygodność ocenia się razem z pozostałym materiałem.
Wiadomość o przyznaniu się zatrzymanych, podawana w lipcu przez media, należała jeszcze do etapu śledztwa. O winie i karze rozstrzygał następnie sąd. W tej sprawie postępowanie zakończyło się skazaniem, ale warto oddzielić język pierwszych komunikatów od późniejszego, prawomocnego wyniku. [1][4]
Dożywocie dla trzech sprawców
Grzegorz Szelest, Marek Rafalik i Krzysztof Matusik otrzymali kary dożywotniego pozbawienia wolności. W lutym 2003 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyroki. Obrońcy Szelesta i Rafalika wnieśli następnie kasacje; w styczniu 2004 roku Sąd Najwyższy ich nie uwzględnił. [4]
Relacja IAR z tego rozstrzygnięcia, zachowana w serwisie Bankier.pl, zawiera zarazem omyłkę: datuje napad na kwiecień. Współczesny wydarzeniom reportaż oraz późniejsze opracowania podają 3 marca 2001 roku. Z depeszy korzystamy więc w zakresie opisu rozstrzygnięcia kasacyjnego, a datę samego napadu potwierdzamy w innych źródłach. [2][3][4]
Najważniejsze daty
| Data | Wydarzenie |
|---|---|
| 3 marca 2001 | Napad i zabójstwo czterech pracowników placówki. |
| Lipiec 2001 | Zatrzymania i przedstawienie zarzutów. |
| 2002 | Wyroki dożywocia w pierwszej instancji. |
| Luty 2003 | Utrzymanie wyroków przez sąd apelacyjny. |
| Styczeń 2004 | Nieuwzględnienie kasacji dwóch skazanych. |
Od napadu do rozstrzygnięcia kasacji minęły niemal trzy lata. Zatrzymanie sprawców zamknęło poszukiwania, ale bliscy zabitych musieli jeszcze przejść przez proces i kolejne odwołania. [3][4]
O roli zeznań i zachowania otoczenia sprawców piszemy również w artykule o zbrodni połanieckiej.