Mariusz Trynkiewicz: Szatan z Piotrkowa
"Nauczyciel, któremu zaufali rodzice. Historia zbrodni, która doprowadziła do zmiany polskiego prawa."
Piotrków Trybunalski, lato 1988 roku. Mariusz Trynkiewicz, 26-letni nauczyciel WF-u, jest lubiany przez dzieci. Ma w domu akwarium, pozwala dzieciom bawić się u siebie. Rodzice mu ufają, bo to “pan od wuefu”. Nikt nie wie, że Trynkiewicz był już karany za molestowanie chłopców i przebywa na wolności tylko dzięki przerwie w odbywaniu kary “ze względu na stan zdrowia matki”. To zaniedbanie systemu będzie kosztowało życie czterech chłopców.
Zwabieni w Pułapkę
Trynkiewicz działał metodycznie. 4 lipca zwabił do mieszkania 13-letniego Wojtka. Udusił go. Ciało ukrył w lesie. Ale to mu nie wystarczyło. 29 lipca zaprosił do siebie trzech chłopców: Tomka (11 lat), Krzyśka i Artura (12 lat). Obiecał im pokazać coś ciekawego, może postrzelać z wiatrówki.
W mieszkaniu rozegrał się horror. Trynkiewicz zabił ich nożem, zadając ciosy prosto w serce. Potem dokonał makabrycznego “sprzątania”. Ciała trzech chłopców zapakował i wywiózł do lasu w workach. Tam oblał je benzyną i podpalił, próbując zatrzeć ślady.
Jego zbrodnia przypomina czyny Johna Wayne’a Gacy’ego (Gacy), który również wykorzystywał swoją pozycję społeczną i zaufanie, by krzywdzić młodych chłopców.
Śledztwo i Proces
Gdy chłopcy nie wrócili do domu, miasto ogarnęła panika. Świadkowie widzieli ich z Trynkiewiczem. Milicja szybko go namierzyła. W jego mieszkaniu znaleziono ślady krwi (mimo próby zmycia ich) i ubrania ofiar. Trynkiewicz przyznał się do winy. Wskazał miejsce ukrycia zwłok. Widok spalonych ciał dzieci w lesie wstrząsnął nawet doświadczonymi milicjantami.
Proces był krótki. W 1989 roku Trynkiewicz został skazany na czterokrotną karę śmierci. Wyrok przyjęto z ulgą. Ale historia miała mieć ciąg dalszy.
Amnestia i Strach
W 1989 roku w Polsce upadł komunizm. Nowy rząd ogłosił amnestię. Kary śmierci zamieniono na 25 lat więzienia (w ówczesnym kodeksie nie było kary dożywocia). Trynkiewicz uniknął stryczka.
Lata mijały. W 2013 roku media przypomniały sobie o “Szatanie z Piotrkowa”. Okazało się, że w lutym 2014 roku kończy mu się wyrok i wyjdzie na wolność. Wybuchła ogólnopolska histeria. Rodzice bali się o swoje dzieci. Politycy w popłochu szukali rozwiązania.
Tak powstała “ustawa o bestiach”, pozwalająca na izolowanie najgroźniejszych przestępców w specjalnym ośrodku w Gostyninie już po odbyciu kary. Trynkiewicz był pierwszym “pacjentem”. Nigdy nie wyszedł na wolność. W ośrodku wziął ślub (co zszokowało opinię publiczną) i pisał pamiętniki.
Zmarł w styczniu 2025 roku, do końca budząc skrajne emocje. Jego przypadek stał się symbolem nieudolności systemu prawnego, który pozwolił mordercy uniknąć najwyższej kary, a potem musiał tworzyć specjalne prawo, by naprawić ten błąd.