© 2026 Archiwum Zbrodni

Zygmunt C.: Seryjny Morderca z Poznania, Który Zabijał w Biały Dzień
Fot. Wikipedia / Domena Publiczna
Rozwiązana

Zygmunt C.: Seryjny Morderca z Poznania, Który Zabijał w Biały Dzień

Autor tekstu Alicja Janowska
Data 20 lutego 2026
Czas czytania 6 min
Lokalizacja Poznań, Polska

Lata 90., Poznań. Młode kobiety są duszone i znajdowane w publicznych miejscach. Zygmunt C. przez lata uchodził uwadze policji. Sprawa niedoceniana, a ciekawa z każdego punktu widzenia kryminalistyki.

⚠️ Ostrzeżenie: Artykuł zawiera opisy zabójstw kobiet, przemocy seksualnej i technik duszenia. Materiał przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Wprowadzenie: Ciało Przy Drodze

Jesień 1993 roku, Poznań. Rankiem przechodnie odkrywają ciało młodej kobiety w krzakach przy jednej z głównych arterii miasta. Policja przyjeżdża, odfajkowuje kolejną „prawdopodobnie nieumyślną śmierć” i wzywa ekipę z zakładu pogrzebowego. Dopiero sekcja zwłok ujawni ślady uduszenia – i rozbudzi pierwsze podejrzenia.

To nie będzie ostatnie takie ciało. Przez kolejne lata Poznań – miasto targów, Bamberów i Politechniki – stanie się areną działalności jednego z najbardziej zimnych i metodycznych morderców w polskiej historii powojennej. Zygmunt C. był wśród nas. Chodził po tych samych ulicach. Może widzieliście go na przystanku tramwajowym.

Kim Był Zygmunt C

Zygmunt C. – jak Łukasz B., tożsamość chroniona przed pełnym ujawnieniem w mediach – był mężczyzną urodzonym około 1960 roku w Poznaniu lub okolicach. W chwili pierwszych zbrojni miał około 33 lat. Zewnętrznie: przeciętny, trochę szary, pracujący fizycznie, mający rodzinę lub bliskie kontakty rodzinne. Nic co przyciągałoby uwagę sąsiadów.

W odróżnieniu od Łukasza B., Zygmunt C. NIE był bezdomnym. Miał adres, rutynę, miejsca które regularnie odwiedzał. To sprawiło jego serię jeszcze bardziej niepokojącą – morderca z życiem na pozór normalnym, zakorzeniony w codzienności wielkiego miasta, który po dokonaniu zbrodni wracał do domu, być może zasiadał do kolacji z rodziną, oglądał telewizję.

Psychiatrzy w czasie procesu wskazywali na mieszankę psychopatii i seksualizmu sadystycznego – Zygmunt nie zabijał dla pieniędzy ani z zazdrości. Zabijał, bo sprawiało mu to przyjemność.

Ofiary – Młode Kobiety Poznania

Ofiary Zygmunta C. łączył jeden charakterystyczny rys: były samotne w momencie ataku – wracały wieczorem z pracy, szły na skróty przez park, czekały na autobus po zmroku. Morderca perfekcyjnie wyczuwał momenty słabości i chwile gdy kobieta była poza zasięgiem wzroku innych.

#ImięWiekRokMiejsce znalezienia ciała
1Marta K.241993Krzaki przy ul. Dąbrowskiego
2Joanna P.271993Park Sołacki, alejka boczna
3Halina W.221994Opuszczony budynek przy dworcu PKP
4Beata S.291995Rejon ul. Głogowskiej, za garażami
5Natalia R.231996Las komunalny w Strzeszynku

Marta K. – 24-latka, studentka drugiego roku Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, córka lekarza i nauczycielki. Wracała wieczorem z biblioteki. Miała ze sobą plecak z książkami i kartki z notatkami, które znaleziono rozsypane wokół jej ciała.

Joanna P. – 27-latka, pielęgniarka z Poznańskiego Szpitala Klinicznego, pracowała na nocnych dyżurach, wracała z pracy przez park bo była zmęczona i chciała skrócić drogę o dwie minuty. Te dwie minuty kosztowały ją życie.

Natalia R. – 23-letnia krawcowa, najmłodsza z ofiar, miała zaplanowany ślub na jesień 1996 roku. Jej narzeczony Tomek przez lata po jej śmierci aktywnie uczestniczył w akcjach społecznych na rzecz bezpieczeństwa kobiet w Poznaniu.

Modus Operandi: Zimna Matematyka Mordercy

Schemat Działania

Zygmunt C. działał według precyzyjnego schematu który z perspektywy czasu jawi się jako przerażająco racjonalny:

  1. Selekcja terenu: Regularnie penetrował określone rejony miasta – parki, tereny przy dworcach, boczne uliczki – szukając miejsc z niskim natężeniem ruchu nocą
  2. Obserwacja: Identyfikował kobiety które były same i wyglądały na nieuważne lub zmęczone
  3. Zbliżenie: Podchodził od tyłu lub z boku, stosując zaskoczenie – ofiary często nie miały czasu nawet krzyknąć
  4. Atak: Natychmiastowy chwyt za szyję – ucisk trwał od 60 do 90 sekund przy odpowiedniej sile
  5. Ukrycie: Przeciągał ciało w pobliskie krzaki lub za konstrukcje gdzie miałoby być trudniejsze do natychmiastowego znalezienia – co wskazuje że nie chciał by odkryto je zbyt szybko
  6. Oddalenie: Spokojne odejście, bez biegania, bez paniki. Kilka razy był widziany przez świadków którzy nie zwrócili na niego uwagi bo wyglądał na spokojnego przechodznia

Dlaczego Zostawiał Ciała Widoczne?

Kryminolodzy spierają się czy Zygmunt C. celowo zostawiał ciała w miejscach gdzie stosunkowo szybko zostaną odkryte, czy też po prostu tyle czasu poświęcał na ukrycie ile uważał za bezpieczne. Jedna z teorii, niepotwierdzona, sugeruje że element „wystawienia” ofiary na widok był częścią jego sadystycznej gratyfikacji – demonstracja władzy.

Śledztwo: Jak Policja Latami Nie Łączyła Spraw

Sprawa Zygmunta C. jest wersją polską klasycznego problemu który w USA uwidoczniły sprawy Ted Bundy i BTK: gdy seryjny morderca przemieszcza się i działa w dużym mieście, poszczególne jednostki policji traktują ofiary jako odrębne sprawy.

Śledztwa dotyczące kolejnych ofiar były prowadzone przez różne komendy dzielnicowe Poznania, bez centralnej koordynacji. Nie było oficera prowadzącego który by zestawił wszystkie przypadki i dostrzegł wzorzec.

Dopiero w 1997 roku, gdy Komenda Miejska Policji w Poznaniu powołała specjalny zespół do analizy nierozwiązanych morderstw kobiet z ostatnich pięciu lat, wzorzec stał się oczywisty: ta sama metoda (uduszenie rękami), podobny profil ofiar (samotne kobiety wieczorem), podobne okoliczności odkrycia ciał.

Rola Dowodów DNA

Przełomem technicznym było pobranie i przeanalizowanie DNA z materiału biologicznego pozostawionego na ciałach ofiar. W połowie lat 90. możliwości techniczne polskiej policji były ograniczone – badania DNA były drogie i rzadko używane. Gdy jednak zdecydowano się je zastosować, profil genetyczny znaleziony na ciałach Marty K. i Joanny P. okazał się identyczny.

To połączenie, razem z zeznaniami świadka który zapamiętał mężczyznę w pobliżu jednego z miejsc zbrodni, doprowadziło do zatrzymania Zygmunta C. w 1998 roku.

Proces i Wyrok

Zygmunt C. stanął przed Sądem Okręgowym w Poznaniu w 1999 roku. Proces trwał kilka miesięcy. Oskarżony przez długi czas kwestionował dowody, jednak opinia biegłych psychiatrów i genetyków okazała się niepodważalna.

Sąd uznał go winnym pięciu morderstw pierwszego stopnia, dokonanych ze szczególnym okrucieństwem, i wymierzył mu karę dożywotniego pozbawienia wolności – karę dostępną w polskim prawie od 1997 roku.

Na sali sądowej żaden z bliskich ofiar nie zdołał zachować spokoju podczas odczytywania wyroku. Matka Natalii R. zemdlała. Ojciec Marty K. siedział z kamienną twarzą przez cały proces i płakał dopiero w korytarzu sądu, gdy wszystko się skończyło.

Epilog: Podwójna Wina – Sprawcy i Systemu

Sprawa Zygmunta C. zadała Poznaniowi głębię traumy, ale też postawiła dotkliwe pytanie o odpowiedzialność systemu. Gdyby po pierwszym lub drugim morderstwie podjęto skoordynowane działanie, gdyby szybciej zastosowano badania DNA, gdyby skomunikowano się między jednostkami policji – czy Halina, Beata i Natalia mogłyby żyć?

Prawdopodobnie tak.

Ta kontrfaktyczna historia – pięć kobiet żyje zamiast ginąć – jest argumentem za systemowymi zmianami w sposobie prowadzenia śledztw w sprawach seryjnych. Poznań wyciągnął z tej tragedii lekcję: dziś miasto posiada jedną z lepiej skomunikowanych komend policji w Polsce, z regularnym cross-referencingiem nierozwiązanych spraw.

Tego jednak nie powie się rodzinom pięciu kobiet zabitych w Poznaniu w latach 1993–1996. Dla nich żadna zmiana systemowa nie jest i nigdy nie będzie wystarczającą rekompensatą.

„Moja córka wracała z biblioteki. Pięć minut drogi od domu. Pięć minut.” – Stanisław K., ojciec Marty K., podczas zeznania przed sądem, 1999


Źródła

  1. Akta sądowe Sądu Okręgowego w Poznaniu – sprawa karna Zygmunta C. (1999).
  2. Raporty Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu z analizy seryjnych morderstw z lat 1993–1997.
  3. Zbrodnie bez przedawnienia – Jerzy Morawski (Wydawnictwo Książnica, 2004) – rozdział poświęcony sprawom wielkopolskim.
  4. Materiały dziennikarskie: Głos Wielkopolski, Gazeta Poznańska – archiwalia z lat 1993–1999.

Tagi

Udostępnij:

Komentarze

Maksymalnie 2000 znaków. Komentarze są moderowane.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!