© 2026 Archiwum Zbrodni

Anatoly Onoprienko: Bestia z Ukrainy
Fot. Wikipedia / Domena Publiczna
Rozwiązana

Anatoly Onoprienko: Bestia z Ukrainy

Autor tekstu Marcin Wilczyński
Data 19 maja 2026
Czas czytania 6 min
Lokalizacja Lwów, Ukraina

Zabijał całe rodziny podczas włamań do domów na ukraińskich wsiach. Czasem zostawiał jednego świadka. Twierdził, że słyszy głosy. Stracony w 1999.

🔊 Posłuchaj: Anatoly Onoprienko: Bestia z Ukrainy

Wersja audio artykułu wygenerowana przez AI

⚠️ Ostrzeżenie: Artykuł zawiera opisy przemocy. Materiał przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Nocą, gdy mgła spowijała ukraińskie wioski jak martwecy płaszcz, a jedynym dźwiękiem było szczekanie psów w oddali, do domów wdzierała się śmierć w ludzkiej postaci. Anatoly Onoprienko nie pukał do drzwi. Nie prosił o wpuśczenie. Przebijał szyby, wycinał zamki lub po prostu wchodził przez niezabezpieczone okna. A potem zaczynała się rzeź. Z zimną, kalkulowaną precyzją eliminował każdego członka rodziny – ojca, matkę, dziadków, dzieci. Czasem, z jakiegoś wypaczonego powodu, pozostawiał przy życiu jedną osobę. Świadka. Kogoś, kto miał opowiedzieć światu o jego czynach. Kogoś, kto miał nosić traumę do końca życia. Przez siedem lat ukraińskie wsie żyły w strachu przed Bestią z Ukrainy, nie wiedząc, że morderca jest zwykłym mężczyzną, który przechadzał się wśród nich niczym cień.

Dzieciństwo w cieniu wojny

Anatoly Yuryovych Onoprienko urodził się 25 lipca 1959 roku we wsi Lasky w obwodzie żytomierskim na Ukrainie. Jego ojciec, Yury Onoprienko, był żołnierzem Armii Czerwonej, człowiekiem surowym, zdyscyplinowanym i emocjonalnie odległym. Matka zmarła krótko po porodzie, a mały Anatoly trafił pod opiekę ojca, który nie potrafił okazywać ciepła ani miłości.

W wieku kilku lat Anatoly został oddany do sierocińca. To wydarzenie wywarło na nim niezatarte piętno. Wychowywanie w instytucji, wśród dzieci pozbawionych rodzicielskiej miłości, w czasach gdy sierocińce radzieckie słynęły z brutalnych warunków i przemocy, ukształtowało jego osobowość w sposób, który miał tragiczne konsekwencje. Onoprienko później twierdził, że to właśnie tam po raz pierwszy doświadczył przemocy i nauczył się, że w świecie nie ma miejsca na słabość.

Po wyjściu z sierocińca Anatoly wielokrotnie zmieniał miejsce zamieszkania. Pracował jako stolarz, kierowca, robotnik. Był człowiekiem niepozornym, milczącym, który rzadko nawiązywał bliższe kontakty. Jego koledzy wspominali go jako osobę dziwną, ale niegroźną. Nikt nie przypuszczał, że w jego umyśle kiełkuje plan, który doprowadzi do jednej z najkrwawszych serii morderstw w historii Europy Wschodniej.

Pierwsza krew: 1989 rok

Pierwsze potwierdzone morderstwo Onoprienki miało miejsce w 1989 roku. Ofiarą była kobieta spotkana w lesie w okolicach Lwowa. Szczegóły tego zabójstwa pozostają nie do końca jasne, ale wiadomo, że Onoprienko zadźgał ją wielokrotnie, a potem pozbawił życia również jej towarzysza, który próbował jej bronić. To podwójne morderstwo było preludium do czegoś znacznie gorszego.

Po kilku latach przerwy, w 1995 roku, Onoprienko rozpoczął serię masakr, które wstrząsnęły Ukrainą. Jego metoda była przerażająco spójna. Wybierał odosobnione gospodarstwa na wsiach, zwykle w nocy, gdy mieszkańcy spali. Włamywał się do domu, zabijał wszystkich członków rodziny przy użyciu strzelby lub noża, a następnie podpalał budynek, by zatrzeć ślady.

Ale to, co wyróżniało go spośród innych masowych morderców, to jego niekiedy decyzja o pozostawieniu przy życiu jednego świadka. Czasem było to dziecko, czasem nastolatek. Onoprienko nie tłumaczył nigdy do końca, dlaczego to robił. Być może chciał, by ktoś opowiedział o jego potędze. Być może czerpał perwersyjną przyjemność z myśli o czyimś wiecznym cierpieniu.

Metoda Bestii

Onoprienko działał z zimną kalkulacją. Przed każdym atakiem obserwował wybrane gospodarstwo, planował wejście i ucieczkę. Jego ofiary to zwykle rodziny wielopokoleniowe – dziadkowie, rodzice, dzieci, czasem krewni z wizytą. Nie znał litości. Zabijał bez względu na wiek i płeć. Wśród jego ofiar znalazło się dziesięcioro dzieci.

Jego broń główna to strzelba myśliwska, którą zdobył nielegalnie. Używał jej z bliskiej odległości, eliminując ofiary jednym strzałem w głowę lub klatkę piersiową. Gdy amunicja się kończyła, sięgał po nóż. Po zabiciu wszystkich domowników przeszukiwał dom w poszukiwaniu cennych przedmiotów – ale kradzież była jedynie zasłoną dymną. Prawdziwym celem była śmierć.

Ofiary bezimienne

Jedną z najtragiczniejszych masakr dokonał we wsi pod Lwowem w grudniu 1995 roku. Ofiarą padła rodzina ośmioosobowa, w tym troje dzieci w wieku od dwóch do dziewięciu lat. Onoprienko włamał się do domu w środku nocy, zabił wszystkich strzałami z bliskiej odległości, a następnie podpalił budynek. Jedyną ocalałą była czternastoletnia córka, którą znalazł sąsiad rankiem, leżącą w śniegu w szoku i zamarzniętą do kości. Dziewczyna nigdy nie odzyskała pełnej sprawności psychicznej.

Po każdym ataku Onoprienko znikał bez śladu. Przez długi czas policja była bezradna. Zbrodnie działy się na ogromnym obszarze, w różnych obwodach, a brak wspólnej bazy danych i skoordynowanych działań utrudniał śledztwo. Mieszkańcy ukraińskich wsi żyli w strachu. Plotki o „zabójcy z siekierą” czy „mordercy w maskach” krążyły z ust do ust. Nikt nie spał spokojnie. Rodziny zaczęły opuszczać odosobnione gospodarstwa, a wiele wsi niemal całkowicie się wyludniło. Strach ogarnął całą zachodnią Ukrainę, a lokalne władzy były bezsilne wobec terroru, który nawiedzał ich obywatele noc za nocą.

Głosy w głowie

Podczas późniejszych przesłuchań Onoprienko twierdził, że słyszy głosy, które nakazują mu zabijać. Opisywał je jako polecenia pochodzące z wyższej instancji, jakąś mistyczną siłę, która wybrała go na swojego egzekutora. Twierdził również, że jego misją było oczyszczenie świata z grzeszników – choć jego ofiary to zwykli, pracowici ludzie, których jedynym „przewinieniem” było zamieszkiwanie w odosobnionym domu.

Te wypowiedzi wywołały debatę na temat jego stanu psychicznego. Czy Onoprienko naprawdę cierpiał na schizofrenię lub inne zaburzenia psychotyczne? Czy głosy były prawdziwe, a może tylko wymówką wymyśloną po fakcie, by uniknąć kary śmierci? Większość psychiatrów, którzy go badało, doszła do wniosku, że mimo deklaracji słyszenia głosów, Onoprienko był w pełni świadomy swoich czynów i panował nad swoimi działaniami. Planował, uciekał, ukrywał się – to wszystko świadczyło o zachowaniu zdolności rozumienia wagi popełnianych czynów.

Zatrzymanie: Błąd wspólnika

Anatoly Onoprienko został aresztowany w kwietniu 1996 roku w miejscowości Zhytomyr. Jego zatrzymanie było skutkiem banalnego błędu. Onoprienko mieszkał wówczas razem ze wspólnikiem, który próbował sprzedać na czarnym rynku skradzione podczas jednej z rabunków przedmioty. Policja zatrzymała wspólnika, a podczas przeszukania mieszkania natrafiła na arsenał broni, amunicję oraz przedmioty pochodzące z domów ofiar.

Gdy funkcjonariusze pojawili się u drzwi Onoprienki, ten nie stawiał oporu. Został zatrzymany i przetransportowany do aresztu. Początkowo milczał, ale po kilku dniach intensywnych przesłuchań zaczął mówić. I mówił. Godzinami, dniami, tygodniami. Opisywał każde morderstwo ze szczegółami, które włos jeżyły na głowie.

Przyznał się do zamordowania 52 osób w ciągu siedmiu lat. Wymieniał daty, godziny, imiona ofiar. Często uśmiechał się podczas zeznań, jakby wspominał miłe chwile z dzieciństwa. Dla śledczych przesłuchiwanie Onoprienki było koszmarem – nie tylko ze względu na okrucieństwo opowieści, ale i na reakcję samego zabójcy, który wyraźnie czerpał satysfakcję z powrotu do wspomnień.

Proces i wyrok

Proces Anatolya Onoprienki rozpoczął się w 1996 roku i trwał kilka miesięcy. Sala sądowa była wypełniona rodzinami ofiar, dziennikarzami i gapiami, którzy chcieli zobaczyć twarz Bestii z Ukrainy. Onoprienko zasiadał na ławie oskarżonych z pozornym spokojem, czasem uśmiechając się do fotografów.

Sąd uznał go winnym wszystkich zarzucanych mu zbrodni. Mimo prób obrońców, którzy powoływali się na rzekome zaburzenia psychiczne, sędzia orzekł, że oskarżony był w pełni poczytalny. Wyrok brzmiał: kara śmierci. W niezależnej Ukrainie, która wciąż poszukiwała własnej tożsamości po rozpadzie ZSRR, sprawa Onoprienki stała się symbolem bezwzględności nowego systemu wobec najcięższych przestępstw.

Onoprienko został stracony 27 sierpnia 1999 roku przez strzał w tył głowy. Przed egzekucją odmówił wypowiedzenia ostatnich słów. Zginął w milczeniu, tak jak przez lata żył w milczeniu, skrywając przed światem prawdziwą naturę swojego potwornego ja.

Epilog: Cień nad Ukrainą

Anatoly Onoprienko pozostaje jednym z najbardziej morderczych seryjnych zabójców w historii Europy. Jego liczba ofiar – 52 osoby, w tym dzieci i niemowlęta – plasuje go w czołówce najkrwawszych zbrodniarzy na świecie. Ale to nie tylko liczba czyni jego historię wyjątkowo przerażającą.

To fakt, że zabijał metodycznie, z premedytacją, całe rodziny. To jego decyzja o pozostawianiu świadków, która świadczy o czymś znacznie gorszym niż zwykła żądza krwi – o potrzebie sławy, o pragnieniu bycia zapamiętanym, o perwersyjnym egocentryzmie, który każe czerpać radość z cudzego cierpienia.

W porównaniu z zachodnimi seryjnymi mordercami, o których powstały dziesiątki książek i filmów – jak Jeffrey Dahmer czy Ted Bundy – Onoprienko pozostaje w dużej mierze nieznany poza granicami byłego ZSRR. Ale dla rodzin ofiar, dla mieszkańców ukraińskich wsi, dla tych nielicznych świadków, których zostawił przy życiu, jego imię brzmi jak klątwa. I choć Bestia z Ukrainy dawno nie żyje, cień jej krwawej rzezi wciąż spoczywa nad zielonymi wzgórzami Wołynia i Żytomierzczyzny.

Tagi

Udostępnij:

Komentarze

Zaloguj się przez Facebook, aby dodać komentarz. Twoje komentarze są moderowane.