ZŁY

Gary Ridgway: Zabójca znad Green River – Morderca z Sąsiedztwa

2025-10-01 4 MIN CZYTANIA zly.com.pl

"Najkrwawszy seryjny morderca w historii USA pod względem potwierdzonych wyroków. Przez 20 lat polował na kobiety w Seattle, ukrywając się za maską przeciętnego robotnika."

Gary Ridgway: Zabójca znad Green River – Morderca z Sąsiedztwa

Kiedy myślimy o seryjnych mordercach, wyobrażamy sobie charyzmatycznych psychopatów jak Ted Bundy albo dziwaków jak Ed Gein. Gary Ridgway nie pasował do żadnego z tych opisów. Był do bólu przeciętny. Niski, z lekkim wąsem, pracujący od 32 lat w tej samej fabryce ciężarówek Kenworth, chodzący do kościoła, trzykrotnie żonaty. Był tak nudny, że nikt nie zwracał na niego uwagi. I właśnie ta przeciętność pozwoliła mu stać się najskuteczniejszym drapieżnikiem w historii Stanów Zjednoczonych. Zabił co najmniej 49 kobiet (choć sam twierdzi, że ponad 71), a przez dwie dekady policja była bezradna.

Polowanie nad Rzeką Green

Lata 80. w okolicach Seattle (stan Waszyngton) były czasem strachu dla kobiet pracujących na ulicy. Wzdłuż drogi Pacific Highway South, znanej jako “The Strip”, zaczęły znikać prostytutki, uciekinierki z domów i autostopowiczki.

Pierwsze ciała znaleziono w lipcu 1982 roku w rzece Green River (stąd pseudonim mordercy). Były to Wendy Lee Coffield i Leann Wilcox. Obie uduszone. Wkrótce rzeka zaczęła wyrzucać kolejne zwłoki. Morderca działał z mechaniczną precyzją. Zabierał kobiety do swojej furgonetki lub domu, uprawiał z nimi seks, a potem dusił – zazwyczaj rękami, czasem podwiązką. Mówił później, że duszenie dawało mu poczucie “posiadania” ofiary do samego końca.

Śledztwo Gigant

Powołano Green River Task Force – największą grupę dochodzeniową od czasów zabójstwa Kennedy’ego. W jej skład wchodzili najlepsi detektywi (w tym Bob Keppel, który łapał Bundy’ego). Nawet sam Ted Bundy, siedząc w celi śmierci na Florydzie, zaoferował pomoc w profilowaniu “Kolegi z rzeki”. Bundy trafnie przewidział, że morderca wraca na miejsca zbrodni, by uprawiać seks ze zwłokami (nekrofilia).

Ridgway był na celowniku policji już w 1983 roku. Zatrzymano go w związku ze zniknięciem jednej z kobiet. Przesłuchiwano go. Pobrano odciski palców i próbkę śliny. Przeszedł nawet badanie wariografem (wykrywaczem kłamstw), który… nie wykazał niczego podejrzanego. Ridgway był tak wyprany z emocji, że oszukał maszynę. Zwolniono go, a on zabijał dalej.

Podwójne Życie

Jak Ridgway łączył życie rodzinne z masowym morderstwem? Był mistrzem kompartymentalizacji. W domu był pantoflarzem, uległym wobec swoich żon (szczególnie drugiej i trzeciej). W pracy był sumiennym malarzem ciężarówek. Na ulicy – drapieżnikiem.

Często pokazywał zdjęcie swojego syna prostytutkom, by wzbudzić ich zaufanie. Zabierał syna na wycieczki do lasu, w miejsca, gdzie kilka metrów dalej gniły ciała jego ofiar. Czasami uprawiał seks ze zwłokami w przerwach obiadowych w pracy, wracając do fabryki z zapachem rozkładu, który maskował chemikaliami lakierniczymi. Wierzył, że pomaga tym kobietom, że je “ratuje” z ulicy, zabijając je.

Przełom DNA

Przez lata sprawa stała w miejscu. Dopiero w 2001 roku technologia dogoniła zbrodniarza. Detektywi z “zimnego archiwum” postanowili ponownie przebadać próbkę śliny Ridgwaya z 1987 roku, używając nowoczesnych metod STR (Short Tandem Repeats). Wynik był jednoznaczny: DNA Ridgwaya pasowało do nasienia znalezionego na ciałach co najmniej trzech ofiar.

30 listopada 2001 roku Gary Ridgway został aresztowany, gdy wychodził z fabryki Kenworth. Miał 52 lata. Był spokojny. W jego ciężarówce i domu nie znaleziono bezpośrednich dowodów, ale nauka nie kłamała.

Układ z Diabłem

Prokuratura miała mocne dowody na 7 morderstw, ale podejrzewała dziesiątki. Rodziny zaginionych kobiet chciały prawdy i ciał swoich bliskich. Ridgway chciał żyć. W 2003 roku zawarto bezprecedensowy układ: prokuratorzy nie będą żądać kary śmierci, jeśli Ridgway przyzna się do wszystkich zbrodni i wskaże miejsca ukrycia zwłok.

Przez kolejne miesiące Ridgway woził detektywów po lasach wokół Seattle, beznamiętnie wskazując: “Tu zostawiłem jedną, tam dwie kolejne”. Miał problemy z pamięcią do twarzy i imion (nie znał większości ofiar), ale pamiętał topografię terenu i to, co robił z ciałami.

Podczas procesu w 2003 roku przyznał się do 48 morderstw (później doliczono 49.). Był to szok dla ławy przysięgłych. Ridgway siedział z kamienną twarzą, gdy rodziny ofiar wykrzykiwały w jego stronę obelgi.

”Wybarzam ci”

Jednym z najbardziej poruszających momentów w historii sądownictwa była wypowiedź Roberta Rule’a, ojca nastoletniej ofiary, Lindy Rule. Podczas gdy inni życzyli Ridgwayowi piekła, Rule wstał i powiedział łamiącym się głosem:

“Panie Ridgway… Są tutaj ludzie, którzy pana nienawidzą. Ja nie jestem jednym z nich. Trudno mi sprostać temu, w co wierzę. A wierzę w to, co mówi Bóg: wybaczać wszystkim ludziom. Pan wybaczył mi… Wybaczam panu.”

Na te słowa kamienna maska Ridgwaya pękła. Najkrwawszy seryjny morderca Ameryki rozpłakał się jak dziecko, ocierając łzy chusteczką. To był jedyny moment, w którym okazał emocje.

Dożywocie

Gary Ridgway odsiaduje dożywocie bez możliwości zwolnienia w Washington State Penitentiary w Walla Walla. Spędza dni w izolacji. W wywiadach narzeka, że nikt go nie odwiedza. Wciąż twierdzi, że zabił znacznie więcej kobiet – być może nawet 80 – ale nie pamięta, gdzie je zostawił. Jego historia to dowód na to, że zło nie musi być błyskotliwe ani wyrafinowane. Czasem zło po prostu przychodzi w roboczym kombinezonie i proponuje podwózkę w deszczową noc.

Podobne Sprawy