⚠️ Ostrzeżenie: Artykuł zawiera opisy przemocy wobec dzieci, gwałtów i morderstw. Materiał przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich. Treść jest wyjątkowo trudna emocjonalnie.
22 kwietnia 1999 roku w małym miasteczku Génova w departamencie Quindío w zachodniej Kolumbii grupa rolników wychodząc na plantację kawy natrafiła na coś, co zmieniło oblicze kolumbijskiej kryminalistyki na zawsze – w płytkim rowie obok drogi gruntowej prowadzącej w głąb plantacji leżały szczątki ludzkie, małe kości dziecięce, fragmenty ubrań i buty sportowe rozmiar 34, obok których leżała pusta butelka po tanim winie i sznurek.
„Myśleliśmy, że to kości zwierzęcia. Dopiero gdy zobaczyłem małą dłoń wystającą z ziemi, zrozumiałem, że patrzę na dziecko” – zeznał później Juan Carlos Mendoza, jeden z rolników, dziennikarzowi kolumbijskiego dziennika El Tiempo.
To był dopiero początek odkrycia, które wstrząsnęło nie tylko Kolumbią ale całą Ameryką Łacińską i światem – w ciągu następnych tygodni i miesięcy w dżunglach, na plantacjach, przy drogach i w zaroślach w dwunastu departamentach Kolumbii policja i prokuratura odkryła łącznie szczątki co najmniej 138 dzieci, wszystkich chłopców w wieku od 6 do 16 lat, zamordowanych przez jednego człowieka – Luisa Alfredo Garavito Cubillosa, wędrownego sprzedawcę napojów, którego kolumbijskie media okrzyknęły „La Bestia” (Bestia) i który do dziś jest uznawany za najgorszego seryjnego mordercę dzieci w udokumentowanej historii świata.
Kim Był Luis Garavito – Dziecko Przemocy, Które Stało Się Potworem
Luis Alfredo Garavito Cubillos urodził się 25 stycznia 1957 roku w Génova w departamencie Quindío w zachodniej Kolumbii, w regionie znanym z produkcji kawy i skrajnej biedy wiejskiej, jako najstarsze z siedmiorga dzieci w rodzinie, która była podręcznikowym przykładem wszystkiego co może pójść nie tak w życiu dziecka urodzonego w biedzie Ameryki Łacińskiej w drugiej połowie XX wieku.
Jego ojciec Manuel Antonio Garavito był alkoholikiem i brutalnym tyranem domowym, który regularnie bił żonę i wszystkie dzieci pasem, kijem od miotły, a czasami gołymi pięściami, często bez żadnego powodu – po prostu dlatego, że był pijany i wściekły na swoje życie, na biedę, na upały, na wszystko. Mały Luis jako najstarszy syn otrzymywał najcięższe baty bo ojciec uważał, że „najstarszy musi być twardy” i „bicie robi z chłopca mężczyznę”. Matka Garavito, prosta wiejska kobieta, była całkowicie bezsilna wobec przemocy męża i skupiała się głównie na przetrwaniu kolejnego dnia, nie mając ani zasobów ani wsparcia społecznego aby uciec z toksycznego związku.
Ale przemoc ojca nie była najgorszym aspektem dzieciństwa Garavito – o czym sam opowiedział dopiero podczas przesłuchań po aresztowaniu, gdy miał już ponad 40 lat. Luis Garavito był wielokrotnie molestowany seksualnie jako dziecko, najpierw przez dwóch sąsiadów (mężczyzn z okolicznych ferm) gdy miał zaledwie 6-8 lat, a następnie przez dalekiego krewnego, który regularnie go gwałcił przez kilka lat, grożąc że jeśli powie komukolwiek, zabije jego matkę. Garavito nigdy nikomu nie powiedział o tym co mu robiono – w konserwatywnej, katolickiej kolumbijskiej prowincji lat 60. temat molestowania dzieci po prostu nie istniał w publicznym dyskursie, a chłopiec który powiedziałby, że został zgwałcony przez mężczyznę, zostałby napiętnowany jako „maricón” (określenie homoseksualisty używane jako obelga) i odrzucony przez społeczność.
Ta trauma dzieciństwa – chroniczna przemoc fizyczna ze strony ojca połączona z wieloletnim molestowaniem seksualnym ze strony dorosłych mężczyzn – stworzyła w psychice Garavito toksyczną mieszankę gniewu, wstydu, poniżenia i zaburzenia seksualnego, która fermentowała latami aż w końcu eksplodowała z mocą, która pochłonęła życia ponad stu dzieci.
Kolumbia Lat 90. – Kraj w Ogniu, Gdzie Znikające Dzieci Nikogo Nie Obchodziły
Aby zrozumieć jak Luis Garavito mógł zabijać dzieci przez co najmniej siedem lat (1992-1999) pozostając kompletnie niewidoczny dla organów ścigania, trzeba zrozumieć kontekst Kolumbii lat 90. – kraju, który w tamtym okresie był prawdopodobnie najbardziej niebezpiecznym miejscem na Ziemi, pogrążonym w trójstronnej wojnie między rządem, lewicowymi guerillami (FARC i ELN) i prawicowymi paramilitarnymi bojówkami, a na to nakładała się wszechmocna przemoc narkotykowa karteli z Medellín i Cali, która czyniła Kolumbię krajem o najwyższym wskaźniku morderstw na świecie.
W połowie lat 90. w Kolumbii ginęło średnio 25 000 – 30 000 osób rocznie z powodu przemocy, z czego olbrzymia większość to ofiary konfliktu zbrojnego, wymuszeń, porwań, porachunków narkotykowych i zwykłej przestępczości ulicznej. W tym oceanie krwi zniknięcie kilku czy kilkunastu biednych dzieci z prowincji, często sierot lub dzieci ulicy, nie wzbudzało większego zainteresowania ani mediów ani policji, która miała dosłownie tysiące ważniejszych spraw do rozwiązania.
Jak pisał w 2000 roku dziennikarz śledczy Jorge Enrique Botero w reportażu dla tygodnika Semana:
„Garavito mógł zabijać bezkarnie przez lata, ponieważ jego ofiary były niewidzialne nawet za życia. Biedne dzieci z prowincji, synowie chłopów, handlarzy ulicznych, samotnych matek walczących o przetrwanie – w Kolumbii lat 90. takie dzieci nie miały wartości. Nie miały dokumentów, nie chodziły do szkoły, nie figurowały w żadnych rejestrach. Mogły po prostu zniknąć i nikt – dosłownie nikt – nie składał zawiadomienia o ich zaginięciu.”
Garavito doskonale to rozumiał i celowo wybierał ofiary z najniższych warstw społecznych – dzieci ulicy („gamines”), synów biednych rolników, chłopców pracujących na rynkach jako tragacze, małych sprzedawców na ulicach – wiedząc, że ich zniknięcie nie spowoduje żadnej reakcji systemu.
Co więcej, kolumbijska policja w tamtym okresie była notoryczne niedofinansowana, skorumpowana i całkowicie skupiona na walce z narkoterrorizmem i guerillą, traktując zwykłą przestępczość kryminalną jako drugorzędną. Nie istniała scentralizowana baza danych zaginionych osób, nie było żadnej koordynacji między departamentami policji w różnych regionach, a pojęcie „seryjnego mordercy” było praktycznie nieznane w kolumbijskiej kryminalistyce – takie rzeczy zdarzały się w Ameryce czy Europie, nie w Kolumbii, jak sądzono.
Modus Operandi – Wędrowny Handlarz Śmierci
Garavito wypracował metodę działania, która była przerażająco skuteczna i powtarzalna, zoptymalizowana przez lata praktyki jak makabryczny biznesplan generujący nie zyski gospodarcze ale cierpienie i śmierć w skali przemysłowej.
Faza 1: Polowanie
Garavito podróżował po całej Kolumbii jako wędrowny sprzedawca – sprzedawał tanią biżuterię, napoje, drobne artykuły na prowincjonalnych targowiskach i rynkach. Ta mobilność dawała mu idealny kamuflaż: pojawiał się w mieście na kilka dni lub tygodni, zabijał jedno lub kilkoro dzieci, a następnie znikał przemieszczając się do zupełnie innego regionu kraju, setki kilometrów dalej, gdzie nikt go nie znał i nikt nie wiązał go z zaginięciami w poprzednim miasteczku.
Polował głównie w okolicach rynków, dworców autobusowych, parków i biednych dzielnic, szukając samotnych chłopców w wieku 6-16 lat, najlepiej takich, którzy wyglądali na biednych, głodnych i samotnych – dzieci, które nie miałyby ochrony dorosłych i które byłyby podatne na obietnicę jedzenia lub pieniędzy.
Faza 2: Zwabianie
Garavito miał kilka przećwiczonych scenariuszy:
- „Praca” – oferował chłopcom pracę jako pomocnicy na targowisku za dobry zarobek, prosząc ich aby poszli z nim na plantację lub do jego „sklepu” po towar
- „Wycieczka” – proponował spacer do rzeki na ryby lub na „piękne miejsce” w okolicy, obiecując napoje i jedzenie
- „Pieniądze” – po prostu oferował pieniądze (5000-10000 pesos, czyli 2-5 dolarów) za drobną pomoc w niesieniu towarów
- „Pomoc” – udawał pracownika organizacji charytatywnej lub fundacji religijnej pomagającej biednym dzieciom
Garavito był opisywany jako „sympatyczny”, „uśmiechnięty” i „łagodny” – nie wyglądał na zagrożenie. Nosił okulary, był niewysoki (około 165 cm), szczupły, i miał łagodny głos. Dzieci szły z nim, bo wydawał się miłym, nieszkodliwym panem.
Faza 3: Maszerowanie
To był kluczowy element jego metody – Garavito prowadził dziecko na długi spacer, często 2-4 godziny marszu w kierunku odludnego miejsca. Podczas marszu ciągle rozmawiał z dzieckiem, dawał mu napoje (często z dodatkiem leku nasennego), i stopniowo oddalał się od jakiejkolwiek cywilizacji. Gdy dziecko zaczynało się męczyć lub chciało wracać, Garavito stawał się bardziej stanowczy, czasami groził, a gdy byli wystarczająco daleko od ludzi – atakował.
Faza 4: Atak
Garavito obezwładniał dziecko, wiązał ręce i nogi sznurkiem lub drutem, kneblem zasłaniał usta, a następnie przez wiele godzin torturował ofiarę – gwałcił, okaleczał nożem, podcinał gardło. Większość ofiar umierała od podcięcia gardła po wielogodzinnych torturach.
Faza 5: Ukrycie
Ciała chował w płytkich grobach w dżungli lub zaroślach, często zaledwie kilkanaście centymetrów pod ziemią, przysypując je liśćmi i gałęziami. Nie podejmował większych wysiłków aby ukryć dowody, bo wiedział, że w kolumbijskiej prowincji nikt nie będzie szukał.
Odkrycie Masowych Grobów – „Kolumbia Budzi Się z Koszmaru”
Przełom nastąpił w 1997 roku, gdy w departamencie Risaralda w zachodniej Kolumbii znaleziono w krótkim czasie szczątki kilku dzieci w różnych miejscach, a lokalna policja – wbrew normalnej praktyce ignorowania takich przypadków – zauważyła wzorzec: wszystkie ofiary były chłopcami w podobnym wieku, zabite w podobny sposób, z podobnymi obrażeniami.
Komisarz Carlos Eduardo Saavedra z policji w Pereira jako pierwszy postawił hipotezę, którą wcześniej nikt w Kolumbii poważnie nie rozważał: że może mają do czynienia z seryjnym mordercą polującym na dzieci. Jego przełożeni początkowo nie traktowali tego poważnie – „seryjni mordercy to amerykański wymysł” – powiedział mu szef wydziału kryminalnego, ale Saavedra był uparty i zaczął systematycznie zbierać dane z różnych departamentów.
To co odkrył, przeraziło go: w ciągu ostatnich kilku lat we wszystkich regionach Kolumbii zanotowano setki przypadków zaginięć małych chłopców, z których wiele nigdy nie było śledzone, a te które były – kończyły się na stwierdzeniu „prawdopodobnie porwany przez guerillę” lub „uciekł z domu” bez żadnego dalszego dochodzenia.
Dziennik El Tiempo w Bogocie jako pierwszy opisał odkrycia w maju 1998 roku pod nagłówkiem który wstrząsnął krajem:
„W kolumbijskich dżunglach leżą dziesiątki zamordowanych dzieci. Nikt ich nie szukał.”
Artykuł wywołał lawinę – rodzice z całej Kolumbii zaczęli dzwonić na policję zgłaszając dzieci, które zaginęły miesiące lub lata wcześniej. W ciągu kilku tygodni lista potencjalnych ofiar urosła do ponad 200 nazwisk. Prokurator generalny Alfonso Gómez Méndez powołał specjalną grupę śledczą złożoną z najlepszych detektywów z całego kraju, w tym dwóch ekspertów FBI którzy zostali zaproszeni do pomocy ze względu na skalę zbrodni bezprecedensową nawet w standardach amerykańskich.
Schwytanie Bestii – 22 Kwietnia 1999
Schwytanie Garavito było efektem zarówno pracy policyjnej jak i… zwykłego przypadku. W kwietniu 1999 roku w miasteczku Villavicencio we wschodniej Kolumbii Garavito (podróżujący pod fałszywym nazwiskiem „Bonifacio Morera Lizcano” – jednym z kilkunastu fałszywych nazwisk których używał) próbował zwabić chłopca na rynku. Tym razem jednak chłopiec uciekł i powiedział o incydencie swojej matce, która natychmiast powiadomiła policję.
Patrol policyjny znalazł Garavito śpiącego na ławce w parku kilka godzin później. Gdy sprawdzono jego odciski palców, okazało się, że jest poszukiwany w pięciu departamentach pod różnymi nazwiskami za gwałty na małoletnich.
Podczas przesłuchania Garavito początkowo zaprzeczał jakiemukolwiek udziałowi w morderstwach, ale gdy śledczy pokazali mu zdjęcia szczątków znalezionych w masowych grobach i przedstawili dowody łączące go z konkretnymi miejscami (odciski palców na butelkach znalezionych przy ciałach, ślady butów, zeznania świadków którzy widzieli go z ofiarami), złamał się po trzech dniach i zaczął mówić.
I mówił. Mówił godzinami. Dniami. Tygodniami.
Jak opisywał prokurator Miguel Ángel Buitrago, który prowadził przesłuchania:
„To był najbardziej przerażający moment mojej kariery. Garavito mówił spokojnie, metodycznie, jakby opowiadał o pracy w polu. Pamiętał każdą ofiarę – opisywał ich ubrania, kolor oczu, co mu powiedzieli zanim zaczął ich torturować. Czasami płakał mówiąc, że nie chciał tego robić, że to ‘demon w jego głowie’ kazał mu zabijać, ale sekundę później uśmiechał się wspominając szczegóły, które nadawały się najwyżej do filmu grozy. Gdy spytałem go ile dzieci zabił, odpowiedział: ‘Zabiłem dużo. Nie wiem dokładnie ile. Może 150? Może więcej?’ Nie wierzył w to, że to dużo.”
Na podstawie zeznań Garavito i odkryć archeologicznych (wiele ciał zostało zlokalizowanych dzięki jego wskazówkom) prokuratura ostatecznie potwierdziła 138 zamordowanych dzieci w 11 departamentach Kolumbii między 1992 a 1999 rokiem, ale śledczy uważają, że rzeczywista liczba ofiar może sięgać nawet 172 lub więcej, ponieważ w wielu przypadkach szczątki zostały całkowicie zniszczone przez dżunglę i nigdy nie zostaną odnalezione.
| Departament | Potwierdzone ofiary | Okres |
|---|---|---|
| Quindío | 23 | 1993-1998 |
| Risaralda | 18 | 1994-1999 |
| Valle del Cauca | 16 | 1993-1997 |
| Cundinamarca | 14 | 1995-1998 |
| Antioquia | 12 | 1993-1996 |
| Boyacá | 11 | 1994-1997 |
| Caldas | 9 | 1995-1998 |
| Tolima | 8 | 1996-1998 |
| Huila | 7 | 1995-1997 |
| Santander | 6 | 1993-1996 |
| Meta | 4 | 1997-1999 |
| Łącznie potwierdzone | 138 | 1992-1999 |
Proces i Kontrowersyjny Wyrok – „Sprawiedliwość Po Kolumbijsku”
Proces Luisa Garavito który rozpoczął się w 1999 roku w sądzie w mieście Armenia był wydarzeniem które polaryzowało kolumbijskie społeczeństwo i wywołało międzynarodowe potępienie ze względu na wynik, który wielu obserwatorów uznało za gorzką parodię sprawiedliwości.
Garavito przyznał się do wszystkich 138 potwierdzonych morderstw. Został skazany na 1 853 lat i 9 dni więzienia – łączna suma wyroków za każde indywidualne morderstwo. To była najdłuższa kara więzienia w historii Kolumbii i jedna z najdłuższych w historii świata.
Jednak – i tu zaczyna się kontrowersja, która do dziś wywołuje wściekłość Kolumbijczyków – kolumbijskie prawo karne w tamtym okresie ograniczało maksymalną karę pozbawienia wolności do 40 lat, niezależnie od liczby wyroków, a ponieważ Garavito współpracował z prokuraturą (wskazywał miejsca pochowań, pomagał identyfikować ofiary), otrzymał dodatkowe redukcje kary za współpracę i przyznanie się do winy.
W rezultacie faktyczny czas, który Garavito miał spędzić w więzieniu, został zredukowany do mniej niż 22 lat.
Oznaczało to, że morderca 138 dzieci mógłby teoretycznie wyjść na wolność w 2021 roku.
Reakcja społeczeństwa była burzliwa. Dziennik El Espectador opublikował na pierwszej stronie nagłówek:
„22 LATA ZA 138 DZIECI. Czy to jest sprawiedliwość?”
Na ulicach kolumbijskich miast odbyły się masowe protesty. Rodziny ofiar organizowały marsze z portretami zamordowanych dzieci. Politycy żądali zmian w prawie. Organizacje praw dziecka wzywały do referendum dotyczącego przywrócenia kary śmierci (zniesionej w Kolumbii w 1910 roku).
Pod wpływem publicznej presji kolumbijski Kongres w 2006 roku uchwalił „Ley de Infancia y Adolescencia” (Ustawę o Dzieciach i Młodzieży), która między innymi drastycznie zaostrzała kary za przestępstwa przeciwko dzieciom i eliminowała możliwość redukcji kar w przypadkach skazanych za zbrodnie na małoletnich. Garavito nie skorzystał jednak ze zmienionego prawa retrospektywnie (zakaz działania prawa wstecz).
Stan Obecny – Garavito Za Kratami, Ale Strach Nie Mija
Ostatecznie, pomimo wielokrotnych wniosków o zwolnienie warunkowe, Luis Garavito nadal przebywa w więzieniu. Kolejne komisje penitencjarne systematycznie odmawiają mu warunkowego zwolnienia na podstawie ekspertyz psychiatrycznych, które stwierdzają, że „wykazuje tendencje pedofilne i sadystyczne, które nie uległy remisji” oraz że „stanowi skrajnie wysokie zagrożenie dla społeczeństwa, w szczególności dla małoletnich”.
Każda wzmianka o możliwym zwolnieniu Garavito wywołuje falę paniki w Kolumbii. W 2023 roku, gdy pojawiły się fałszywe informacje w mediach społecznościowych o jego rzekomym zwolnieniu, setki rodziców nie puściły dzieci do szkół, a w kilku miastach doszło do spontanicznych protestów. Kolumbijski minister sprawiedliwości musiał wydać oficjalne oświadczenie:
„Luis Alfredo Garavito Cubillos przebywa w więzieniu i nie zostanie zwolniony. Rząd Kolumbii wykorzysta każdy dostępny instrument prawny, aby zapewnić, że ta osoba nigdy nie wyjdzie na wolność.”
Garavito ma obecnie 69 lat, jest w złym stanie zdrowia (cukrzyca, choroby sercowo-naczyniowe, problemy z nerkami) i przebywa w izolacji w więzieniu o zaostrzonym rygorze, oddzielony od innych więźniów, ponieważ wielokrotnie był atakowany przez współwięźniów – w kolumbijskim systemie penitencjarnym mordercy dzieci znajdują się na samym dnie hierarchii więziennej i są systematycznie bici, gwałceni i torturowani przez innych skazanych.
Porównanie: Najwięksi Seryjni Mordercy Dzieci w Historii
| Morderca | Kraj | Ofiary | Lata aktywności | Kara |
|---|---|---|---|---|
| Luis Garavito | Kolumbia | 138+ | 1992-1999 | 1853 lat (efektywnie 22) |
| Pedro López | Ekwador/Kolumbia | 110+ | 1969-1980 | 16 lat, wypuszczony |
| Andrei Chikatilo | ZSRR | 52 | 1978-1990 | Kara śmierci (1994) |
| Robert Black | UK | 4+ | 1981-1986 | Dożywocie |
| Albert Fish | USA | 3-9 | 1924-1932 | Krzesło elektryczne (1936) |
| Miyuki Ishikawa | Japonia | 85-169 | 1944-1948 | 4 lata więzienia |
Systemowa Porażka – Lekcja Dla Ameryki Łacińskiej
Historia Luisa Garavito to nie tylko opowieść o indywidualnym potworze ale przede wszystkim o systemowej porażce państwa i społeczeństwa na każdym możliwym poziomie – państwa, które nie chroniło swoich najsłabszych obywateli, społeczeństwa które normalizowało przemoc domową i molestowanie seksualne dzieci jako „prywatne sprawy rodzinne”, systemu prawnego który pozwalał na absurdalnie niskie kary nawet za najbardziej bestialskie zbrodnie, i policji która przez siedem lat nie zauważyła że ktoś systematycznie morduje dzieci w skali przemysłowej.
Garavito jest produktem Kolumbii lat 60., 70. i 80. – kraju gdzie bieda, przemoc, korupcja i chaos polityczny stworzyły środowisko, w którym potwory mogły rosnąć niezauważone, karmione dysfunkcją społeczną jak rośliny karmione deszczem tropikalnym. Ale jest też produktem uniwerslanych ludzkich patologii – zaniedbania, przemocy domowej, molestowania seksualnego dzieci – które zdarzają się na każdej szerokości geograficznej i w każdym systemie politycznym.
Epilog: 138 Imion Które Powinniśmy Pamiętać
W Pereirze, mieście które stało się symbolem zbrodni Garavito, w 2005 roku odsłonięto niewielki pomnik – białą tablicę z wyrytymi imionami 138 zidentyfikowanych ofiar La Bestii. Każdego roku 22 kwietnia (rocznica odkrycia pierwszych szczątków) rodziny ofiar, aktywiści i zwykli obywatele gromadzą się przy tej tablicy, zapalają świece i czytają na głos imiona zamordowanych dzieci.
To jedyny monument, jaki te dzieci kiedykolwiek dostały. Większość z nich nie miała nawet porządnego pogrzebu – ich szczątki zostały pochowane w zbiorowych grobach na cmentarzach komunalnych, oznaczone numerami akt prokuratorskich zamiast imionami.
Kolumbia zmieniła prawo. Kolumbia zbudowała pomnik. Kolumbia płacze co roku 22 kwietnia.
Ale 138 dzieci nadal nie żyje. I żadne prawo, żaden pomnik, żadne łzy tego nie zmienią.
„Nie zabijałem z przyjemności. Zabijałem, bo musiałem. Coś we mnie kazało mi to robić. Wiem, że to co robiłem było złe. Ale nie mogłem przestać.” – Luis Alfredo Garavito, przesłuchanie prokuratorskie, 1999
„Mój syn miał 8 lat. Lubił grać w piłkę nożną i marzył o byciu pilotem. Wyszedł rano po chleb i nigdy nie wrócił. Znaleźli go sześć miesięcy później w dżungli. Sześć miesięcy. Przez sześć miesięcy myślałam, że może gdzieś żyje. La Bestia zabrała mi nie tylko syna. Zabrała mi sześć miesięcy nadziei, które okazały się kłamstwem.” – Maria Elena de los Santos, matka jednej z ofiar, wywiad dla Semana, 2001
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!