© 2026 Archiwum Zbrodni

Ronald Cotton: błędne rozpoznanie i uniewinnienie dzięki DNA
Źródło grafiki: Archiwum Zbrodni / ilustracja wygenerowana przy użyciu AI; kompozycja symboliczna
Rozwiązana

Ronald Cotton: błędne rozpoznanie i uniewinnienie dzięki DNA

Autor tekstu Archiwum Zbrodni
Data
Czas czytania 4 min
Spis treści

Ronald Cotton spędził ponad dziesięć lat w więzieniu za przestępstwa, których nie popełnił. Jak badania DNA podważyły rozpoznanie świadków?

Ostrzeżenie: tekst dotyczy przemocy seksualnej i niesłusznego pozbawienia wolności.

Ronald Cotton odzyskał wolność po ponad dziesięciu latach. Wcześniej dwukrotnie usłyszał wyrok skazujący. Dopiero badania DNA wykluczyły go i wskazały innego mężczyznę. Błędne rozpoznanie przez świadków zaprowadziło do więzienia niewinnego człowieka. [3]

Cotton spędził w więzieniu ponad dziesięć lat. W tym czasie pewność świadków pozostawała częścią materiału przeciwko niemu. Dopiero powrót do zachowanych próbek pozwolił sprawdzić, czy wskazali właściwego człowieka.

Wskazanie podejrzanego

Do napaści na Jennifer Thompson doszło 29 lipca 1984 roku w Burlington w Karolinie Północnej. Tej samej nocy zaatakowano również inną kobietę. Policja poszukiwała mężczyzny, którego wygląd miały pomóc odtworzyć relacje pokrzywdzonych. Cotton został zatrzymany dwa dni później. [1]

Wybór osoby ze zbioru fotografii albo podczas okazania wydaje się prostą czynnością. Świadek patrzy i odpowiada, czy rozpoznaje napastnika. W rzeczywistości procedura zawiera więcej pytań: czy sprawca w ogóle znajduje się wśród pokazanych osób, jak podobni są do siebie uczestnicy oraz co policjant mówi po dokonaniu wyboru.

Baza badawcza “Convicting the Innocent” odnotowuje w sprawie Cottona początkowe wahanie między dwiema osobami i późniejsze komunikaty potwierdzające dokonany wybór. Takie informacje pozwalają odróżnić pierwszą reakcję świadka od pewności, z jaką zeznaje on po kolejnych etapach postępowania. [2]

Dwa procesy

Pierwszy proces odbył się w 1985 roku. Cotton został skazany na dożywocie i dodatkowe pięćdziesiąt lat. Sąd Najwyższy Karoliny Północnej uchylił ten wyrok w 1987 roku, uznając, że obrona powinna mieć możliwość przedstawienia dowodu dotyczącego wskazania innej osoby w podobnym zdarzeniu. [1]

Nowy proces nie przyniósł uwolnienia. Tym razem postępowanie obejmowało oba gwałty, a wynik oznaczał dożywocie i dodatkowe pięćdziesiąt cztery lata. Powtórzenie procesu dało ponowną możliwość badania materiału, lecz nie usunęło błędu w identyfikacji. [1]

W wywiadzie dla programu FRONTLINE Cotton mówił, że podczas drugiego procesu chciał przedstawić własną wersję, ponieważ wcześniej nie zeznawał. Opisywał też obecność Poole’a na sali i bezradność wobec tego, że kobiety nadal wskazywały jego. To osobista relacja uczestnika, a nie zapis wszystkich czynności sądu. [4]

Podobieństwo nie przesądza tożsamości

Materiał sprawy obejmował więcej niż samo rozpoznanie twarzy. Badano m.in. przedmioty znalezione w domu Cottona i ślady zabezpieczone po napaściach. Opracowanie dokumentów procesowych pokazuje, że zakres wniosków z badań serologicznych był ograniczony. Nie każdy wynik pozwalał wskazać konkretną osobę. [2]

Podobieństwo przedmiotu lub cechy biologicznej pozostawia pytanie, ilu innym osobom również można je przypisać. W sprawie Cottona wcześniejsze badania nie dawały tak precyzyjnej odpowiedzi jak późniejsza analiza DNA.

Przy ocenie rozpoznania znaczenie miała też kolejność zdarzeń. Świadek oglądał fotografię, dokonywał wyboru i otrzymywał informację zwrotną. Pewność na sali sądowej trzeba było zestawić z początkowym wahaniem odnotowanym w dokumentacji. [2]

Powrót do zachowanych próbek

Badania wykonane w 1995 roku wykazały zgodność materiału z innym mężczyzną, który przyznał się do przestępstwa. Cottona wykluczono. Wcześniejszych skazań nie można było utrzymać. [3]

Znaczenie miało samo zachowanie materiału. Ponowna analiza była możliwa dlatego, że po latach istniało jeszcze coś, co można było poddać badaniu. Zmiana metody nie odtworzyłaby zniszczonej próbki ani nie zastąpiłaby dokumentacji jej pochodzenia.

Organizacja wspierająca obrońców w Karolinie Północnej przedstawia tę sprawę jako przykład znaczenia identyfikacji świadków dla niesłusznych skazań. W jej omówieniu wykluczenie Cottona i wskazanie innej osoby należą do tego samego procesu weryfikacji. Wynik nie pozostawił go w sytuacji człowieka zwolnionego wyłącznie z powodu formalnego uchybienia. [3]

Wolność po wyroku

Cotton wspominał w rozmowie z FRONTLINE przygotowania do wyjścia, oddawanie więziennych rzeczy i przejazd do sądu. Kiedy usłyszał, że zarzuty zostają oddalone, opisywał ulgę połączoną z poczuciem obcości wobec nagłej zmiany. Nie próbował przedstawiać uwolnienia jako prostego powrotu do życia przerwanego wiele lat wcześniej. [4]

Poole przyznał się do obu gwałtów w lipcu 1995 roku. Cotton i Jennifer Thompson później spotkali się i wspólnie opowiadali publicznie o skutkach błędnego rozpoznania. [1]

Odpowiedzialność za sprawdzanie dowodów spoczywa na instytucjach prowadzących postępowanie. Od osoby skrzywdzonej przestępstwem nie można oczekiwać bezbłędnej pamięci tylko dlatego, że bardzo chce pomóc w znalezieniu sprawcy. Właśnie po to potrzebna jest procedura, która pozwala wątpić, porównywać i wracać do wcześniejszych ustaleń.

Polskim przykładem skutków błędnej oceny dowodów jest sprawa Tomasza Komendy.

Źródła

  1. Innocence Project, Ronald Cotton.
  2. Convicting the Innocent, omówienie materiału procesowego.
  3. Forensic Resources, State v. Cotton.
  4. PBS FRONTLINE, wywiad z Ronaldem Cottonem.

Najczęstsze pytania

Jak długo Ronald Cotton był niesłusznie więziony?

Spędził w więzieniu ponad dziesięć lat. Został oczyszczony z zarzutów i zwolniony 30 czerwca 1995 roku.

Co doprowadziło do uchylenia skazania?

Badania DNA wykluczyły Cottona i wskazały Bobbiego Poole'a, który następnie przyznał się do obu gwałtów.

Czy błędne rozpoznanie oznaczało celowe kłamstwo?

Nie. Sprawa pokazała, że świadek może szczerze wierzyć w swoje rozpoznanie, a mimo to wskazać niewłaściwą osobę.

Tagi

Udostępnij: