© 2026 Archiwum Zbrodni

Edmund Kolanowski: Zimny Chirurg, Nekrofil i Mroczna Tajemnica Poznania
Fot. Wikipedia / Domena Publiczna
Rozwiązana

Edmund Kolanowski: Zimny Chirurg, Nekrofil i Mroczna Tajemnica Poznania

Autor tekstu Alicja Janowska
Data 8 lutego 2024
Czas czytania 6 min
Lokalizacja Poznań

Miał żonę i dzieci, a nocami wykopywał zwłoki kobiet. Nekrofil, który stał się mordercą. Historia 'Chirurga', który przeprowadzał operacje na ciałach zmarłych.

⚠️ Ostrzeżenie: Artykuł zawiera opisy nekrofilii i przemocy. Materiał przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.

W historii polskiej kryminalistyki są sprawy głośne medialnie, jak “Wampira z Zagłębia”, i są sprawy, o których milczano przez lata, bo były zbyt drastyczne, by je nagłaśniać. Sprawa Edmunda Kolanowskiego, znanego jako “Zimny Chirurg”, należy do tej drugiej kategorii. Kolanowski nie był typowym seryjnym mordercą. Jego głównym celem nie było zabijanie, lecz posiadanie.

Był nekrofilem, sadystą i dewiantem seksualnym o skrajnie zaburzonej psychice, który nocami przemierzał poznańskie cmentarze, szukając “idealnej” partnerki – takiej, która jest martwa.

Podwójne Życie “Dobrego Sąsiada”

Edmund Kolanowski, urodzony w 1947 roku, na pozór prowadził normalne życie. Mieszkał w Poznaniu na Ratajach, miał żonę (którą później rozwódlił) i dwie córki. Sąsiedzi opisywali go jako człowieka spokojnego, uprzejmego, może nieco wycofanego. Pracował fizycznie, nie wyróżniał się niczym szczególnym. Nikt nie podejrzewał, że ten przeciętny mężczyzna w piwnicy i w swoim pokoju ukrywa sekrety rodem z najgorszych horrorów.

Jego dewiacje zaczęły się we wczesnej młodości. Już jako nastolatek podglądał kobiety, kradł bieliznę, a także dokonywał samookaleczeń. Fascynowały go zabiegi medyczne – stąd pseudonim, który sam sobie nadał: “Chirurg”. Marzył o medycynie, ale z powodu braku wykształcenia (ukończył tylko szkołę podstawową) jego “praktyka” musiała zejść do podziemia.

Cmentarne Operacje: Lata 1981-1983

Wiosną 1981 roku Kolanowski rozpoczął swoją makabryczną serię. Nocami udawał się na cmentarze w Poznaniu (głównie na Miłostowie i Junikowie) oraz do okolicznych miejscowości. Interesowały go wyłącznie groby kobiet, które zmarły niedawno (najlepiej w ciągu kilku dni).

Modus Operandi

Kolanowski działał z chirurgiczną precyzją, co budziło podziw (i przerażenie) śledczych.

  1. Wybór celu: Czytał nekrologi, obserwował pogrzeby. Szukał młodych kobiet.
  2. Ekshumacja: Pod osłoną nocy odkopywał grób. Używał łopaty i łomu do podważenia wieka trumny.
  3. Transport: Często wyciągał ciało z trumny i przenosił je w ustronne miejsce (do lasu lub krzaków), by mieć “spokój” podczas “zabiegu”.
  4. “Operacja”: Dokonywał nacięć na ciele. Jego fetyszem były kobiece piersi i narządy płciowe. Wycinał je, używając własnoręcznie naostrzonych noży i skalpeli.
  5. Zacieranie śladów: Często zasypywał grób tak starannie, że rodziny zmarłych przez lata nie wiedziały o profanacji.

Bilans Hieny

Śledczy udowodnili mu zbezczeszczenie co najmniej 19 grobów, choć sam Kolanowski sugerował, że mogło być ich więcej. Nie interesował się biżuterią zmarłych (złotymi pierścionkami czy łańcuszkami). Jego trofeami były fragmenty ciał.

Trofea w Mieszkaniu na Ratajach

To, co Kolanowski robił ze zdobytymi organami, świadczy o głębi jego zaburzenia. Zabierał je do swojego mieszkania w bloku. Tam konserwował je w słoikach z formaliną lub solą.

Jego największą “dumą” był manekin krawiecki, który trzymał w swoim pokoju. Przyszywał do niego ludzką skórę, piersi i narządy płciowe zdobyte na cmentarzach. Ubierał go w bieliznę skradzioną zmarłym lub żywym kobietom. Traktował manekina jak żywą partnerkę – rozmawiał z nim, pieścił go, spał z nim. To był jego świat, w którym miał pełną kontrolę.

Polowanie na Żywe: Morderstwo Anety K.

Nekrofilia to zaburzenie, które często ewoluuje. Martwe, zimne ciała z czasem przestały wystarczać Kolanowskiemu. Zapragnął “świeżego materiału” – ciała, które jest jeszcze ciepłe, z którego uchodzi życie.

15 maja 1983 roku jego fantazje przekroczyły ostateczną granicę. Na poznańskim Naramowicach zauważył 11-letnią dziewczynkę, Anetę Baranowską (w aktach często jako Aneta K. lub inna ofiara, ale tożsamość 11-latki wstrząsnęła miastem). Zwabił ją w ustronne miejsce w pobliżu torów kolejowych.

Najpierw ją udusił. Gdy dziewczynka zmarła, dokonał na jej ciele makabrycznych okaleczeń, identycznych jak te, które przeprowadzał na zwłokach wykopanych z grobów. Wycinał narządy, pastwił się nad ciałem. To nie było morderstwo na tle seksualnym w klasycznym sensie (gwałt), ale morderstwo motywowane nekrosadyzmem.

Wpadka: Papierośnica i Czujny Stróż

Kolanowski wpadł przez przypadek tydzień po morderstwie, 23 maja 1983 roku. Podczas kolejnej próby profanacji zwłok na cmentarzu w Naramowicach, został zauważony przez stróża. Próbował uciec, ale został ujęty przez milicję.

Początkowo traktowano go jako zwykłego “hienę cmentarną”. Dopiero przeszukanie jego mieszkania odsłoniło pełną skalę koszmaru. Milicjanci znaleźli:

  • Manekina z ludzkimi organami.
  • Słoiki z fragmentami ciał w lodówce.
  • Zeszyt z dokładnymi opisami grobów i datami pochówków.
  • Narzędzia chirurgiczne.
  • Oraz… przedmioty należące do zamordowanej 11-latki.

To połączyło sprawę “hieny” ze sprawą morderstwa.

Proces: Dewiant czy Szaleniec?

Proces “Zimnego Chirurga” był jednym z najtrudniejszych w historii polskiego sądownictwa. Obrońcy, widząc ewidentne szaleństwo oskarżonego, wnosili o uznanie go za niepoczytalnego.

Kolanowski na sali sądowej był chłodny, rzeczowy. Opowiadał o wycinaniu piersi tak, jakby mówił o krojeniu chleba. Zeznał:

“Żywe kobiety mnie peszą. Martwe są moje. Mogę z nimi robić, co chcę. Nie krzyczą, nie uciekają.”

Opinia Biegłych

Kluczowa była opinia biegłych psychiatrów i seksuologów (m. in. prof. Lwa-Starowicza, który badał podobne przypadki). Stwierdzono u niego psychopatię (osobowość nieprawidłową), sadyzm i nekrofilię. Jednak biegli uznali, że mimo tych zaburzeń, Kolanowski wiedział co robi i potrafił kierować swoim postępowaniem. Był poczytalny w chwili czynu. To orzeczenie otworzyło drogę do najwyższego wymiaru kary.

Wyrok i Egzekucja

4 czerwca 1985 roku Sąd Wojewódzki w Poznaniu skazał Edmunda Kolanowskiego na karę śmierci. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski.

Wyrok wykonano przez powieszenie 28 lipca 1986 roku w Areszcie Śledczym w Poznaniu przy ulicy Młyńskiej. Była to ostatnia egzekucja wykonana w Poznaniu. Podobno przed śmiercią Kolanowski nie wyraził skruchy, martwił się jedynie o los swojej “kolekcji”. Znaleziono przy nim list, w którym prosił, by jego ciało przekazać do celów naukowych – chciał, by studenci medycyny mogli uczyć się anatomii na nim, tak jak on uczył się na innych. Prośby nie spełniono; pochowano go w bezimiennym grobie.

Porównanie: Polscy Seryjni Mordercy PRL

Kolanowski różnił się od innych “sław” tamtych czasów:

MordercaOfiaryMotywCechy szczególne
Edmund Kolanowski1 + 19 profanacjiNekrofilia”Zimny Chirurg”, manekin z narządów
Paweł Tuchlin9 kobietSeksualny/WładzaAtaki młotkiem, kradzież mienia
Zdzisław Marchwicki14 kobietSeksualny”Wampir z Zagłębia”, proces pokazowy
Bogdan Arnold4 kobietySeksualnyPrzechowywał ciała w mieszkaniu (jak Dahmer)

Kolanowski do dziś pozostaje podręcznikowym przykładem eskalacji dewiacji seksualnej, która prowadzi do zbrodni ostatecznej. Jest mrocznym przypomnieniem, że “zło” nie zawsze ma twarz potwora – czasem ma twarz cichego sąsiada z naprzeciwka.

Źródła

  1. “Martwe ciała” - Michał Larek, Waldemar Ciszak (książka non-fiction oparta na aktach).
  2. Akta sądowe Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu (sygnatura utajniona/archiwalna).
  3. “Seryjni mordercy w Polsce” - opracowania seksuologiczne.
  4. Reportaże “Expressu Poznańskiego” z 1983 roku.

Multimedia

Tagi

Udostępnij:

Komentarze

Maksymalnie 2000 znaków. Komentarze są moderowane.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!