Sprawa Gorgonowej: Guwernantka i morderstwo
"Proces, którym żyła cała II Rzeczpospolita. Czy piękna Rita była morderczynią, czy ofiarą linczu?"
Sylwester 1931 roku. Luksusowa wille inżyniera Henryka Zaremby w Brzuchowicach pod Lwowem. Rodzina szykuje się do świętowania. Ale tej nocy nikt nie otworzy szampana. W nocy rozlega się krzyk. 17-letnia Lusia Zaremba, córka inżyniera, zostaje znaleziona martwa w swoim łóżku. Jej głowa jest zmasakrowana tępym narzędziem (później ustalono, że był to dżagan do kruszenia lodu).
Tak zaczyna się “Sprawa Gorgonowej”, największy thriller sądowy przedwojennej Polski.
Podejrzana: Piękna Cudzoziemka
Oczy wszystkich zwróciły się na Ritę Gorgonową. Była guwernantką Lusi, ale też kochanką inżyniera Zaremby i matką jego dziecka. Piękna, dumna, pochodząca z Dalmacji cudzoziemka. Idealny cel. Lusia nie lubiła Rity, dochodziło między nimi do kłótni. Motyw? Zazdrość. Zaremba planował rozstać się z Ritą i zamieszkać tylko z dziećmi. Śmierć Lusi mogła to zmienić.
Prokuratura nie miała twardych dowodów. Nikt nie widział, jak Rita zabija. Znaleziono ślady krwi na jej futrze (twierdziła, że to krew menstruacyjna). Zeznania syna Zaremby, Stasia, który twierdził, że widział “postać w futrze” przy choince, były chaotyczne (chłopiec został obudzony w nocy, mógł bredzić).
Proces Poszlakowy
A jednak, prasa wydała wyrok. Gorgonowa była “zła”, “rozpustna”, “obca”. Brukowce prześcigały się w opisach jej rzekomego okrucieństwa. To był lincz medialny, podobny do tego, jaki spotkał Richarda Ramireza dekady później w USA, choć w innej skali.
Gorgonowa w sądzie broniła się z godnością, choć słabo mówiła po polsku. W pierwszej instancji skazano ją na śmierć. Polska wstrzymała oddech. Po apelacji i kasacji, w drugim procesie (Rita w międzyczasie urodziła w więzieniu drugą córkę, Ewę), wyrok zmieniono na 8 lat więzienia za “zabójstwo w afekcie”.
Zagadka bez Rozwiązania
Czy Rita zabiła? Do dziś nie ma pewności. Niektórzy historycy sugerują, że mordercą mógł być ktoś inny – może ogrodnik, może sam Zaremba w jakimś amoku, a może włamywacz? Narzędzie zbrodni znaleziono w basenie, ale odciski palców zostały zmyte przez wodę.
Gorgonowa wyszła na wolność 3 września 1939 roku, gdy na Polskę spadły niemieckie bomby. Amnestia wojenna. I… zniknęła. Jej dalsze losy to legenda. Mówiono, że widziano ją w Warszawie, że wyjechała do Ameryki Południowej, że prowadziła kiosk na Ziemiach Odzyskanych. Nigdy nie odnaleziono jej grobu.
Sprawa Gorgonowej to coś więcej niż “true crime”. To obraz społeczeństwa, które potrzebuje kozła ofiarnego. To historia o tym, jak opinia publiczna może wpłynąć na wyrok sądu. W panteonie polskich spraw kryminalnych zajmuje miejsce honorowe, obok spraw takich jak Karol Kot czy Mazurkiewicz, jako dowód na to, że zbrodnia ma często twarz, której najmniej się spodziewamy.