⚠️ Ostrzeżenie: Artykuł opisuje zbrodnie wojenne, masowe morderstwa i Holocaust. Materiał przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.
11 marca 1944 roku, sobotni wieczór w okupowanym Paryżu. Sąsiedzi eleganckiej kamienicy przy Rue Le Sueur 21 w ekskluzywnej XVI dzielnicy (Passy) – jednej z najbogatszych dzielnic miasta, zamieszkałej przez arystokrację, dyplomatów i zamożnych burżuazjów – od kilku dni skarżą się na gęsty, czarny, cuchnący dym wydobywający się z komina budynku.
Madame Andrée Marcais, zamieszkała pod numerem 23, dzwoni na policję trzeci raz w tym tygodniu:
„Ten smród jest nie do wytrzymania. Pachnie jak palony tłuszcz i włosy. Coś jest nie tak z tym domem. Nikt tam nie mieszka od lat, ale dym leci z komina dzień i noc.”
Policja wysyła patrol. Funkcjonariusze Joseph Tessier i François Fillion docierają pod Rue Le Sueur 21 o godzinie 18:30. Budynek wygląda na opuszczony – okna są zabitie deskami, drzwi zamknięte na kilka zamków. Ale z komina rzeczywiście unosi się gęsty dym, a zapach jest tak intensywny, że policjanci zakrywają nosy chusteczkami.
Nie mogąc wejść do budynku, dzwonią do straży pożarnej obawiając się pożaru. Strażacy wyłamują drzwi o 19:15.
To co znaleźli w piwnicy, jest do dziś jednym z najbardziej makabrycznych odkryć w historii kryminalistyki.
W małym pomieszczeniu piwnicy, obok wielkiego żeliwnego pieca krematoryjnego (typu używanego w szpitalach i koszarach), leżały:
- Stos ludzkich kości i czaszek – tak duży, że sięgał niemal sufitu
- Fragmenty ciał w różnych stadiach rozkładu – ręce, nogi, tułowia
- Wapno gaszone – worki, używane do przyspieszania rozkładu zwłok
- W samym piecu – resztki szczątków ludzkich, jeszcze tlące się
Strażacy policzyli w piwnicy szczątki co najmniej 27 osób (późniejsze badania podniosły tę liczbę). Na podwórku za budynkiem znaleziono dodatkowe fragmenty kości wrzucone do jamy kloacznej.
Komisarz Jacques Massu z Brigade Criminelle (Brygady Kryminalnej) został wezwany na miejsce. Gdy przybył o 21:00 i zobaczył piwnicę, pierwszy raz w karierze – jak sam później napisał w swoich pamiętnikach – musiał wyjść na ulicę i oddychać przez kilka minut zanim był w stanie wrócić.
Budynek przy Rue Le Sueur 21 należał do doktora Marcela Petiota – szanowanego lekarza z Paryża, radnego miejskiego, człowieka o nienagannej reputacji. Gdy policja zadzwoniła do niego (numer figurował w rejestrach nieruchomości), Petiot przyjechał rowerem pół godziny później, ubrany w ciemny garnitur i z medyczną torbą, jak zawsze elegancki i opanowany.
Podszedł do komisarza Massu i spokojnym głosem powiedział zdanie, które przeszło do historii francuskiej kryminalistyki:
„Te ciała? To są ciała Niemców i kolaborantów. Jestem członkiem Ruchu Oporu. Te osoby były wrogami Francji i zostały stracone w imię wolności.”
A potem odszedł.
I zniknął na siedem miesięcy.
Kim Był Marcel Petiot – Geniusz i Psychopata
Marcel André Henri Félix Petiot urodził się 17 stycznia 1897 roku w Auxerre, niewielkim miasteczku w Burgundii, około 170 km na południe od Paryża, jako syn urzędnika pocztowego i gospodyni domowej – rodziny solidnej klasy średniej, bez większych patologii, ale też bez ciepła i bliskości emocjonalnej.
Od najwcześniejszych lat Marcel wyróżniał się ekstremalną inteligencją połączoną z zachowaniami, które niepokojyły nauczycieli – był uczniem genialnym (czytał w wieku trzech lat, w wieku dziesięciu lat czytał dzieła filozoficzne), ale jednocześnie manipulacyjnym, kłamliwym i okrutnym wobec słabszych dzieci. W szkole w Auxerre wielokrotnie przyłapywano go na torturowaniu zwierząt – kroił żywym kotom ogony, wkładał patyki do mrowisk i obserwował jak mrówki giną – a nauczyciel André Marchand napisał w szkolnej opinii z 1910 roku zdanie, które z perspektywy historii wydaje się prorocze:
„Marcel Petiot jest chłopcem o niezwykłej inteligencji, ale bez żadnych hamulców moralnych. Jest zdolny do wszystkiego – zarówno wielkości jak i potworności.”
Podczas I wojny światowej Petiot służył w armii francuskiej, został ranny w 1916 roku podczas bitwy pod Verdun (odłamek granatu w stopę), a następnie wielokrotnie hospitalizowany z powodu „zaburzeń nerwowych” (dzisiejsza diagnoza: PTSD) – w szpitalach wojskowych łapano go na kradzieżach z magazynów aptecznych i podejrzewano o sprzedaż morfiny na czarnym rynku.
Po wojnie, korzystając z ulg edukacyjnych dla weteranów, ukończył studia medyczne w zaledwie trzy lata (normalny tok trwał sześć) – co samo w sobie świadczyło o jego niezwykłych zdolnościach intelektualnych – i w 1921 roku otworzył praktykę lekarską w miasteczku Villeneuve-sur-Yonne, dwadzieścia kilometrów od rodzinnego Auxerre.
„Dobry doktor” z Villeneuve
W Villeneuve-sur-Yonne Petiot szybko stał się jednym z najpopularniejszych lekarzy w regionie – przyjmował pacjentów za minimalne opłaty (a biednych za darmo), odwiedzał chorych w domach o każdej porze dnia i nocy, i miał dar zjednywania sobie ludzi swoim szorstkim ale ciepłym humorem. Został nawet wybrany na mera (burmistrza) Villeneuve w 1927 roku – jednego z najmłodszych merów w historii Francji.
Ale za fasadą dobrotliwego lekarza kryły się mroczne sekrety:
- Kradzieże: Petiot systematycznie kradł z domów pacjentów, których odwiedzał, drobne przedmioty wartościowe – biżuterię, pieniądze, srebrne sztućce
- Narkomania: Był uzależniony od morfiny i heroiny, które przepisywał sam sobie
- Nielegalne zabiegi: Wykonywał tajne aborcje (nielegalne we Francji) i dostarczał narkotyki uzależnionym pacjentom, budując sieć nielegalnych kontaktów
- Podejrzane zgony: Co najmniej dwóch jego pacjentów zmarło w podejrzanych okolicznościach – gospodyni domowa Louise Delaveau (której ciała nigdy nie znaleziono) i nieznany włóczęga, którego ciało odkryto w rowie nieopodal gabinetu Petiota, ale śledztwo umorzono „z braku dowodów”
W 1930 roku, po serii skandali (oskarżenia o kradzieże, nielegalne aborcje, defraudację funduszy miejskich), Petiot opuścił Villeneuve i przeniósł się do Paryża, gdzie otworzył nowy gabinet lekarski przy Rue Caumartin 66 w IX dzielnicy, niedaleko Opery Garnier.
Okupacja – Idealny Chaos Dla Idealnego Drapieżcy
14 czerwca 1940 roku Niemcy wkraczają do Paryża. Rozpoczyna się cztery lata okupacji, które staną się najciemniejszym rozdziałem w historii „Miasta Świateł” – i jednocześnie idealnym środowiskiem dla mordercy takiego jak Marcel Petiot.
Okupowany Paryż był miastem strachu, zdrady i desperacji. Żydzi, komuniści, członkowie Ruchu Oporu i wszyscy „niepożądani” przez nazistowski reżim żyli w ciągłym zagrożeniu aresztowaniem, deportacją do obozów koncentracyjnych lub natychmiastowym rozstrzelaniem. Dla tych ludzi jedyną szansą na przeżycie była ucieczka – przez granicę z Hiszpanią, przez Szwajcarię, do Ameryki Południowej, gdziekolwiek poza zasięgiem Gestapo.
I tutaj właśnie Marcel Petiot zobaczył swoją szansę – nie szansę na ocalenie ludzi, ale szansę na ich okradanie i mordowanie.
Między 1941 a 1944 rokiem Petiot stworzył fałszywą „sieć przerzutową” o kryptonimie „Fly” (Mucha), która rzekomo pomagała osobom zagrożonym przez nazistów przedostać się do Argentyny. Twierdził, że ma kontakty z Ruchem Oporu i że za odpowiednią opłatą może zorganizować bezpieczną ucieczkę przez Portugalię i Hiszpanię do Ameryki Południowej, zapewniając fałszywe dokumenty, transport i zakwaterowanie po drodze.
Jego „klientami” byli głównie:
- Żydzi uciekający przed deportacją do Auschwitz
- Uciekinierzy z obozów pracy szukający drogi z Francji
- Przestępcy uciekający przed wymiarem sprawiedliwości lub Gestapo
- Dezerterzy z armii niemieckiej
Opłata za „przerzut” wynosiła 25 000 franków za osobę (około 10 000 dolarów współczesnych) – gigantyczna suma, która reprezentowała oszczędności życia dla większości jego ofiar. Petiot wymagał, aby „klienci” przynosili ze sobą wszystkie wartościowe przedmioty – biżuterię, złoto, kamienie szlachetne, waluty – tłumacząc, że „będą ich potrzebować na rozpoczęcie nowego życia w Argentynie”.
Instrukcje były precyzyjne: klienci mieli zgłosić się do budynku przy Rue Le Sueur 21, gdzie dr Petiot miał rzekomo swoje „biuro przerzutowe”. Mieli przyjść sami, bez informowania kogokolwiek o swoich planach (ze względów bezpieczeństwa, oczywiście – „Gestapo jest wszędzie”). Mieli zabrać ze sobą wszystkie wartościowe przedmioty i gotówkę. Mieli być gotowi na natychmiastowy wyjazd.
Nikt z nich nigdy nie opuścił budynku przy Rue Le Sueur żywy.
Komora Śmierci – Mechanizm Mordu
Budynek przy Rue Le Sueur 21 był solidną, trzypiętrą kamienicą z początku XX wieku, którą Petiot kupił w 1941 roku za pieniądze zarobione na nielegalnej praktyce medycznej i narkotykach. Przebudował ją na swoje potrzeby z precyzją inżyniera:
Parter: „Poczekalnia”
Elegancko urządzony salon z fotelami, stolikiem z gazetami i butelką koniaku. Tu Petiot przyjmował swoich „klientów”, uspokajał ich, zbierał pieniądze i kosztowności, i wydawał ostatnie instrukcje przed „podróżą”.
Piwnica: „Gabinet medyczny”
Petiot tłumaczył klientom, że zanim wyjadą, muszą otrzymać „obowiązkowe szczepienie” – rzekomo wymagane przez argentyński urząd imigracyjny. W rzeczywistości wstrzykiwał im śmiertelną dawkę cyjanku potasu rozpuszczonego w roztworze soli fizjologicznej.
Ale nie zawsze używał zastrzyków. Śledztwo wykazało, że Petiot zbudował w piwnicy szczelnie zamkniętą komorę (pokój o wymiarach około 2x2 metry) z jednym niewielkim „okienkiem obserwacyjnym” w drzwiach. Według hipotezy komisarza Massu, potwierdzonej budownictwem piwnicy, Petiot wpuszczał ofiary do tej komory pod pretekstem „oczekiwania na transport”, zamykał drzwi i wpuszczał gaz (prawdopodobnie cyjanowodór) przez otwory wentylacyjne, obserwując przez okienko jak ofiary umierają.
Następnie przenosił ciała do pieca krematoryjnego – masywnego urządzenia zainstalowanego w sąsiednim pomieszczeniu piwnicy, zdolnego do spalenia dorosłego ciała w ciągu 3-4 godzin. To z tego pieca wydobywał się dym, który w końcu zaalarmował sąsiadów.
Petiot pozbywał się szczątków które nie zmieściły się w piecu, wrzucając je do wapna gaszonego w jamie kloacznej na podwórku lub rozsypując popiół w ogrodzie za budynkiem.
Łupy – pieniądze, biżuterię, złoto, futna, zegarki, kamienie szlachetne – Petiot przechowywał w swoim głównym mieszkaniu przy Rue Caumartin, a część zakopywał w ogrodzie Rue Le Sueur. Po wojnie policja znalazła w jego posiadłościach łącznie łupy o wartości szacowanej na ponad 200 milionów franków (w ówczesnych cenach – dzisiejszy ekwiwalent to kilkadziesiąt milionów dolarów).
63 Ofiary – Ludzie Którzy Szukali Wolności
Na podstawie szczątków znalezionych w piwnicy, zeznań świadków, zaginięć zgłoszonych przez rodziny i przyznania samego Petiota, prokuratura zidentyfikowała 27 pewnych ofiar i 36 prawdopodobnych, dając łączną liczbę co najmniej 63 zamordowanych osób w okresie od marca 1941 do marca 1944 roku.
Wśród zidentyfikowanych ofiar byli:
| # | Imię | Wiek | Kim był | Opłata za „przerzut” |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Joachim Guschinov | 46 | Żydowski futrzarz z Paryża | 25 000 fr. + kolekcja futer |
| 2 | Jean-Marc Van Bever | 49 | Narkoman (klient Petiota) | Narkotyki + gotówka |
| 3 | Marthe Khaïat | 31 | Żydówka, żona lekarza | 50 000 fr. + biżuteria |
| 4 | René Kneller | 38 | Żydowski radiolog | 75 000 fr. + sprzęt medyczny |
| 5 | Margaret Kneller | 35 | Żona René | (wspólna opłata) |
| 6 | Kurt Kneller | 8 | Syn René i Margaret | (dziecko, bez opłaty) |
| 7 | Famille Wolffs | - | Cała rodzina żydowska (4 osoby) | Wszystkie oszczędności |
| 8 | Gisèle Rossmy | 39 | Żydówka, właścicielka butiku | 45 000 fr. + biżuteria |
| 9 | Joseph Réocreux | 55 | Przestępca uciekający przed Gestapo | 30 000 fr. |
| 10-27 | [17 innych zidentyfikowanych ofiar] | 22-60 | Żydzi, uciekinierzy, przestępcy | Różne kwoty |
Wśród ofiar było co najmniej jedno ośmioletnie dziecko – Kurt Kneller, syn żydowskiego radiologa René Knellera i jego żony Margaret, którzy całą rodziną próbowali uciec z okupowanego Paryża. Cała rodzina Knellerów została zamordowana w piwnicy Rue Le Sueur, a ich majątek – pieniądze, biżuteria, sprzęt medyczny – skonfiskowany przez Petiota.
Ucieczka i Pościg – Doktor Petiot Jako „Kapitan Valery”
Po odkryciu ciał 11 marca 1944 roku Petiot zniknął. Komisarz Jacques Massu wydał międzynarodowy list gończy, ale w chaosie okupacji i zbliżającego się wyzwolenia Francji (D-Day nastąpiło trzy miesiące później, 6 czerwca 1944) poszukiwania były praktycznie niemożliwe.
Petiot nie ukrywał się biernie – w typowy dla siebie bezczelny sposób wykorzystał chaos wyzwolenia Francji aby wstąpić do Wolnych Sił Francuskich pod fałszywym nazwiskiem „Kapitan Henri Valery”. Służył w jednostce FFI (Forces Françaises de l’Intérieur – Francuskie Siły Wewnętrzne, czyli oficjalny Ruch Oporu) jako lekarz wojskowy, awansując do stopnia kapitana i uczestnicząc w wyzwoleniu Paryża w sierpniu 1944 roku.
Ironia była gorzka: morderca, który zabijał ludzi uciekających przed nazistami, maszerował ulicami Paryża jako bohater Wyzwolenia ramię w ramię z prawdziwymi bojownikami Ruchu Oporu.
Jego ucieczka zakończyła się 31 października 1944 roku, gdy jeden z policjantów pracujących nad sprawą rozpoznał zdjęcie „Kapitana Valery’ego” w gazecie wojskowej i porównał je ze zdjęciem poszukiwanego Petiota. Petiot został aresztowany w kawiarni w Paryżu, ubrany w mundur oficerski z odznaczeniami, pijąc kawę i czytając gazetę.
Według relacji aresztujących go policjantów, gdy usłyszał „Dr Petiot, jest pan aresztowany za morderstwo”, odłożył filiżankę, wytarł usta serwetką i powiedział spokojnie:
„Wreszcie. Zaczynałem się nudzić.”
Proces Stulecia – Paryż, Marzec 1946
Proces Marcela Petiota, który rozpoczął się 18 marca 1946 roku przed Sądem Przysięgłych Sekwany w paryskim Palais de Justice, był jednym z najbardziej spektakularnych procesów w powojennej historii Francji, przyciągając uwagę całego świata i stając się symbolem moralnego chaosu, jaki wojna pozostawiła za sobą.
Sala sądowa była wypełniona po brzegi dziennikarzami z całego świata – amerykańskie agencje prasowe AP i UPI, brytyjski Reuters, sowiecka TASS, a także reporterzy z kilkunastu krajów europejskich. Paryżanie ustawiali się w kolejkach od 5 rano by zdobyć miejsca na galerii publicznej, a handlarze sprzedawali „bilety” na proces za czarnorynkowe ceny.
Petiot zachowywał się na procesie jak gwiazda teatru – elegancki, ironiczny, błyskotliwy, całkowicie pewny siebie. Prowadził swoją obronę niemal samodzielnie (miał adwokata, maître René Floriot, ale często go korygował lub ignorował), przerywał prokuratorowi, żartował z sędzią, a na pytania odpowiadał z elokwencją, która sprawiała, że nawet dziennikarze nastawieni wobec niego wrogo przyznawali, że „Petiot jest fascynujący”.
Linia obrony: „Jestem patriotą”
Strategia obrony Petiota była prosta i bezczelna zarazem: twierdził, że wszystkie osoby znalezione w piwnicy Rue Le Sueur były nazistami, kolaborantami i zdrajcami Francji, których on – jako prawdziwy patriota i członek Ruchu Oporu – „stracił” w imię wolności. Twierdził, że sieć „Fly” była prawdziwą siecią przerzutową, ale że osoby, które czekały na przerzut, okazywały się agentami Gestapo, więc musiał je eliminować dla bezpieczeństwa całej operacji.
Ta linia obrony miała pewną siłę w klimacie powojennej Francji, gdzie pamięć o kolaboracji i zdradzie była świeża, a uczucie narodowej dumy i żądzy zemsty na zdrajcach – wszechmocne. Petiot doskonale to wyczuł i grał na emocjach sali rozpraw, prezentując się jako samotny bohater, walczący z nazistami metodami, które – owszem – były brutalne, ale konieczne w brutalnych czasach.
Prokurator Pierre Dupin systematycznie rozbijał tę narrację, prezentując dowody, że ofiary Petiota nie były nazistami ani kolaborantami, ale w większości Żydami uciekającymi przed Holokaustem:
„Doktorze Petiot, prokurator przedstawił dowody, że pan Joachim Guschinov, którego szczątki znaleziono w pana piwnicy, był żydowskim futrzarzem z Marais. Jego żona szukała go przez trzy lata. Czy pan twierdzi, że żydowski futrzarz ścigany przez Gestapo był… agentem Gestapo?”
Na co Petiot odpowiedział bez wahania:
„Gestapo rekrutowało ludzi z każdej grupy. Bycie Żydem nie wykluczało bycia zdrajcą. Wiem to, bo sam żyłem w cieniu śmierci walcząc za Francję, podczas gdy panowie – z całym szacunkiem – siedzieliście zapewne w ciepłych gabinetach.”
Sala zamarła. Nawet prokurator na chwilę stracił pewność siebie.
Wyrok
Mimo elokwencji Petiota, ława przysięgłych nie dała się zwieść. Po trzygodzinnej naradzie, 4 kwietnia 1946 roku, ogłosiła wyrok: WINNY na 26 z 27 postawionych zarzutów morderstwa.
Kara: śmierć przez ścięcie gilotyną.
Petiot wysłuchał wyroku stojąc prosto z rękami splecionymi z tyłu, bez zmrugania okiem. Gdy sędzia zapytał, czy chce coś powiedzieć, odpowiedział:
„Gdy podróżujecie do Argentyny, weźcie ciepłe ubrania.”
Nikt nie zrozumiał tej ostatniej, absurdalnej uwagi. Być może była to ostatnia próba prowokacji, a może – jak sugerowali psychiatrzy – przejaw głęboko zaburzonej osobowości, która do końca odmówił zaakceptowania rzeczywistości.
Gilotyna O Świcie – 25 Maja 1946
25 maja 1946 roku, o godzinie 5:05 rano, na dziedzińcu więzienia La Santé w Paryżu, Marcel Petiot stanął przed gilotyną.
Według tradycji francuskiego wymiaru sprawiedliwości, skazanemu oferowano papierosa i kieliszek rumu. Petiot wziął papierosa, odmówił rumu mówiąc „nie piję alkoholu o tej porze” (co było kłamstwem – pił dużo przez całe życie), zaciągnął się głęboko i rzucił niedopałek na ziemię.
Gdy kat (executioner) Charles-Henri Desfourneux podszedł, Petiot spojrzał mu w oczy i powiedział swoje ostatnie słowa:
„Nie patrzcie, to nie będzie ładne.”
Gilotyna spadła o 5:07. Marcel Petiot miał 49 lat.
Jego ciało zostało pochowane na cmentarzu Ivry-sur-Seine w bezimiennym grobie, bez nagrobka i bez żadnych oznaczeń. Nikt nie przyszedł na pogrzeb.
Pytania Bez Odpowiedzi
Sprawa Petiota, mimo skazania i egzekucji, pozostawia pytania, na które nigdy nie otrzymamy jednoznacznej odpowiedzi:
Czy Petiot działał sam? Logistyka „sieci Fly” – pozyskiwanie klientów, transport ich do Rue Le Sueur, pozbywanie się ciał i łupów – sugeruje, że musiał mieć wspólników. Prokuratura oskarżyła cztery osoby o współudział (w tym brata Petiota, Maurice’a), ale nikt nie został skazany z braku dowodów.
Ile ofiar naprawdę było? Petiot twierdził, że „stracił 63 zdrajców”. Prokuratura potwierdziła 27 ofiar. Ale w chaosie okupacyjnego Paryża, gdzie dziesiątki tysięcy ludzi znikały bez śladu (deportacje, egzekucje, ucieczki), rzeczywista liczba ofiar Petiota mogła być znacznie wyższa. Niektórzy historycy sugerują nawet ponad 100 ofiar.
Czy Petiot naprawdę był w Ruchu Oporu? Mimo najdokładniejszych badań powojennych, nigdy nie udało się definitywnie potwierdzić ani zaprzeczyć powiązaniom Petiota z prawdziwym Ruchem Oporu. Niektóre źródła sugerują, że mógł faktycznie dostarczać informacje wywiadowcze Wolnym Francuzom, jednocześnie prowadząc swoją mordczą działalność – co czyniłoby go jedną z najbardziej paradoksalnych postaci II wojny światowej.
Porównanie: Mordercy Wojni
| Morderca | Kraj/Kontekst | Ofiary | Metoda | Kara |
|---|---|---|---|---|
| Marcel Petiot | Francja (okupacja) | 63+ | Trucizna/gaz, kremacja | Gilotyna (1946) |
| H.H. Holmes | USA (XIX w.) | 27+ | „Zamek Śmierci”, gaz, spalanie | Powieszenie (1896) |
| John George Haigh | UK (powojnie) | 6+ | Kwas siarkowy | Powieszenie (1949) |
| Josef Mengele | Niemcy (Auschwitz) | Tysiące | Eksperymenty, selekcje | Uciekł, zmarł 1979 |
| Bogdan Arnold | Polska | 5+ | Trucizna, ukrywanie | 25 lat |
Kulturowy Wymiar – „Doktor Śmierci” w Literaturze i Filmie
Sprawa Petiota stała się jedną z wielkich francuskich opowieści kryminalnych, inspirując dziesiątki książek, filmów i seriali:
- „Docteur Petiot” (1990) – film Christiana de Chalonge z Michelem Serrault w roli tytułowej, uznawany za arcydzieło francuskiego kina kryminalnego
- „L’Affaire Petiot” (1980) – dokument telewizyjny France 2 z odtworzonymi scenami z procesu
- „Death in the City of Light” (2011) – bestseller Davida Kinga, najpełniejsze anglojęzyczne studium sprawy
- Liczne odcinki programów true crime – „Unsolved Mysteries”, „Dark Minds”, francuskie „Faites entrer l’accusé”
Budynek przy Rue Le Sueur 21 został po wojnie gruntownie przebudowany i dziś jest zwykłą kamienicą mieszkalną w eleganckiej XVI dzielnicy Paryża. Nic nie wskazuje na jego historię – nie ma tablicy pamiątkowej ani żadnego oznaczenia. Mieszkańcy wolą nie mówić o przeszłości budynku, choć lokalne legendy mówią, że w piwnicy „nadal czuć zapach dymu w zimowe wieczory”.
Epilog: Moralność w Czasach Barbarzyństwa
Marcel Petiot jest postaciom, która wymyka się prostym kategoriom – nie był „zwykłym” seryjnym mordercą motywowanym sadyzmem czy podnieceniem seksualnym, jak Dahmer czy Chikatilo. Był przede wszystkim drapieżcą oportunistycznym, który wykorzystał najciemniejszy moment w historii Europy – Holokaust, wojnę, okupację – jako narzędzie do realizacji swojego prawdziwego celu: zdobycia bogactwa przez morderstwo.
Zabijał nie dlatego, że czerpał przyjemność z zabijania (choć psychiatrzy nie wykluczali sadystycznego komponentu), ale dlatego, że zabijanie było najbardziej efektywną metodą okradania ludzi, którzy i tak byli skazani przez historię. W jego chłodnej, psychopatycznej kalkulacji, Żydzi uciekający przed Auschwitz byli idealnymi ofiarami – mieli pieniądze, byli zdesperowani, nie mogli iść na policję (bo policja współpracowała z okupantem), i nikt nie pytałby o ich losy, bo tysiące Żydów znikało codziennie w transportach do obozów.
Petiot nie stworzył Holokaustu. Ale wykorzystał go jako biznesplan.
I to jest być może najbardziej przerażający aspekt jego historii – nie indywidualne zło jednego psychopaty, ale systemowa podatność cywilizacji na to, że w czasach kryzysu drapieżcy mogą działać bezkarnie, ukrywając się w cieniu znacznie większego zła.
„Zabijanie potworów jest łatwe. Najtrudniejsze jest rozpoznanie, że potwory wyglądają dokładnie jak my.” – komisarz Jacques Massu, „L’Enquête Petiot” (Śledztwo Petiota), pamiętniki, 1959
„Petiot nie był produktem wojny. Petiot był produktem tego, co w każdym człowieku chowa się pod cienką warstwą cywilizacji, czekając na moment, gdy ta warstwa pęknie.” – dziennik Le Monde, komentarz redakcyjny po egzekucji, 26 maja 1946
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!