⚠️ Ostrzeżenie: Artykuł zawiera opisy przemocy. Materiał przeznaczony wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Noc była gęsta, wilgotna i bezgwiezdna. Mgła spowijała brukowane uliczki Leeds niczym pogrzebowy całun. W takich właśnie warunkach, w ciemnościach, które zdawały się chronić każdą tajemnicę, Peter Sutcliffe wyszedł na polowanie. Nie był zwykłym włóczęgą ani przypadkowym sprawcą. Był człowiekiem, który przez pięć lat trzymał północną Anglię w szponach paraliżującego terroru. Zabijał metodycznie, z chirurgiczną precyzją i bestialską brutalnością. Pozostawiał za sobą szlak ciał, które policja była bezsilna zidentyfikować. Media nieśmiało zaczynały szepnąć o Rozpruwaczu z Yorkshire.
Kim był Peter Sutcliffe?
Peter William Sutcliffe przyszedł na świat 2 czerwca 1946 roku w Bingley, w hrabstwie Yorkshire. Jego ojciec, John Sutcliffe, był zwykłym robotnikiem fabrycznym. Matka, Kathleen, prowadziła dom. Rodzina żyła skromnie, ale stabilnie, w otoczeniu typowego dla tamtych lat brytyjskiego proletariatu. Już od najmłodszych lat Peter wyróżniał się nietypowym zachowaniem. Był wycofany, nieśmiały, a jego relacje z rówieśnikami były powierzchowne i naznaczone niechęcią.
W młodości Sutcliffe przeżył traumatyczne wydarzenie, które — jak sam twierdził później — stało się punktem zwrotnym w jego życiu. Podczas pobytu w burdelu został przez prostytutkę oszukany i okradziony. To wydarzenie zapoczątkowało w nim głęboką, chorobliwą nienawiść do kobiet zajmujących się prostytucją. Z czasem ta nienawiść przerodziła się w obsesję na punkcie wszystkich kobiet spacerujących nocą samotnie ulicami miasta. W przeciwieństwie do innych seryjnych morderców, takich jak charyzmatyczny Ted Bundy czy pozornie przyjacielski John Wayne Gacy, Sutcliffe nie emanował urokiem osobistym. Był przeciętny, niepozorny, niemal transparentny. To właśnie ta cecha pozwoliła mu pozostać niewidzialnym przez lata.
Dzieciństwo w cieniu przemocy
Sutcliffe dorastał w środowisku, w którym przemoc domowa nie była rzadkością. Jego ojciec był surowy, a matka — choć kochająca — nie potrafiła zapanować nad trudnym charakterem syna. W szkole Peter był średnim uczniem, nie wykazującym szczególnych talentów. Po ukończeniu edukacji podjął pracę jako kierowca ciężarówki, a później jako robotnik w fabryce. Jego życie wydawało się być modelem przeciętności. Żenił się z Sonią Szurmaj, pielęgniarką pochodzenia węgierskiego, w roku 1974. Para prowadziła spokojne życie domowe w Bradford. Nikt nie przypuszczał, że mąż Soni wychodzi nocą na ulice, by mordować.
Początek koszmaru
30 października 1975 roku w Leeds doszło do pierwszego ataku przypisanego Sutcliffe’owi. Ofiarą była Wilma McCann, 28-letnia prostytutka i matka czworga dzieci. Sutcliffe zaatakował ją młotkiem, a następnie wielokrotnie dźgnął śrubokrętem. Ciało pozostawił na polu, gdzie zostało odnalezione nazajutrz przez przechodnia. To zabójstwo otworzyło piekielną serię wydarzeń, która na zawsze zmieniła obraz północnej Anglii.
Kolejne miesiące przyniosły kolejne ofiary. Emily Jackson, zabita w styczniu 1976 roku. Irene Richardson, zamordowana w lutym 1977. Patricia Atkinson, brutalnie pozbawiona życia w kwietniu 1977. Wszystkie te kobiety znalazły się w złym miejscu o złej porze. Sutcliffe działał z zimną kalkulacją. Wybierał swoje cele spośród kobiet pracujących na ulicy lub znajdujących się w sytuacjach marginalizacji społecznej. Jednak z czasem jego kryteria uległy rozmyciu. Zaczął atakować również studentki, pielęgniarki i zwykłe przechodzki. Jedynym ich “przewinieniem” było to, że spacerowały samotnie po zmroku.
Eskalacja przemocy
Wraz z upływem czasu metody Sutcliffe’a stawały się coraz bardziej brutalne. Zbrodnie przybierały na sile i okrucieństwie. W czerwcu 1977 roku zamordował Jayne MacDonald, 16-letnią uczennicę. Jej śmierć wstrząsnęła opinią publiczną. Dopiero wtedy policja i media zaczęły traktować sprawę z pełną powagą. Do tej pory ofiary były głównie prostytutkami, których śmierć budziła mniejsze zainteresowanie. Śmierć niewinnej nastolatki zmieniła perspektywę. Społeczeństwo zdało sobie sprawę, że każda kobieta może stać się celem.
Modus operandi
Metoda działania Sutcliffe’a była przerażająco spójna i sadystyczna. Najpierw podjeżdżał samochodem do ofiary, często oferując podwiezienie. Rozmawiał z nią krótko, by zyskać zaufanie. Gdy kobieta wsiadała do auta lub znajdowała się w odpowiednim miejscu, Sutcliffe nagle atakował ją z zaskoczenia młotkiem. Zadawał ciosy w głowę z taką siłą, że ofiara traciła przytomność lub umierała na miejscu. To jednak nie kończyło zbrodni.
Następnie, w akcie, który przyniósł mu przydomek “Rozpruwacz”, Sutcliffe używał śrubokręta. Dźgał ciało w klatkę piersiową i brzuch. Ślady po narzędziu były tak charakterystyczne, że patologowie niemal natychmiast kojarzyli kolejne zabójstwa z jednym sprawcą. Często pozostawiał ciała w pozycji upokarzającej. Odsłaniał je lub układał w specyficzny sposób. To wskazywało na głęboko zakorzenioną nienawiść do kobiet i potrzebę dominacji.
“Bóg mi powiedział, bym zabijał prostytutki. To było moje powołanie.” — taką wersję Sutcliffe próbował przedstawić w czasie procesu. Twierdził, że słyszy głosy i otrzymuje boskie polecenia.
Przebieg zbrodni i ofiary
Przez pięć lat, od 1975 do 1980 roku, Sutcliffe zamordował 13 kobiet i usiłował zabić kolejne 7. Jego ofiary były zróżnicowane pod względem wieku i statusu społecznego. Początkowo koncentrował się głównie na prostytutkach z dzielnic czerwonych latarni w Leeds, Bradford i Manchesterze. Wśród zamordowanych znalazły się także niewinne kobiety, które nie miały nic wspólnego z prostytucją.
Każda nowa ofiara pogłębiała atmosferę paniki. Kobiety w Yorkshire i Manchesterze przestały wychodzić po zmroku. Prostytutki tworzyły grupy samoobrony. Mieszkańcy miast organizowali patrole obywatelskie. Media żywiły się strachem. Przydomek “Rozpruwacz z Yorkshire” stał się symbolem najgorszych koszmarów brytyjskiego społeczeństwa tamtej epoki. Warto zauważyć, że podobnie jak amerykański Gary Ridgway, znany jako Zabójca z Green River, Sutcliffe wykorzystywał wrażliwe położenie swoich ofiar. Licząc na to, że ich śmierć zostanie zbagatelizowana lub nie zostanie w pełni zbadana.
Lista potwierdzonych ofiar
Wśród zamordowanych przez Sutcliffe’a znajdowały się:
- Wilma McCann (28 lat) — zamordowana w październiku 1975 w Leeds
- Emily Jackson (42 lata) — zabita w styczniu 1976 w Leeds
- Irene Richardson (28 lat) — ofiara z lutego 1977 w Leeds
- Patricia Atkinson (32 lata) — zabita w kwietniu 1977 w Bradford
- Jayne MacDonald (16 lat) — zamordowana w czerwcu 1977 w Leeds
- Jean Jordan (21 lat) — ofiara z października 1977 w Manchesterze
- Yvonne Pearson (22 lata) — zabita w styczniu 1978 w Bradford
- Helen Rytka (18 lat) — zamordowana w styczniu 1978 w Huddersfield
- Vera Millward (40 lat) — ofiara z maja 1978 w Manchesterze
- Josephine Whitaker (19 lat) — zabita w kwietniu 1979 w Halifax
- Barbara Leach (20 lat) — zamordowana we wrześniu 1979 w Bradford
- Marguerite Walls (47 lat) — ofiara z sierpnia 1980 w Leeds
- Jacqueline Hill (20 lat) — ostatnia ofiara, zabita w listopadzie 1980 w Leeds
Śledztwo, które zmieniło brytyjską policję
Śledztwo w sprawie Rozpruwacza z Yorkshire stało się największym i najdroższym dochodzeniem w historii brytyjskiej policji. Przesłuchano ponad 250 tysięcy osób. Zgromadzono setki tysięcy stron dokumentacji. Lista podejrzanych liczyła sobie tysiące nazwisk. Sutcliffe był przesłuchiwany aż dziewięciokrotnie w trakcie trwania śledztwa. Za każdym razem udawało mu się uniknąć aresztowania. Policja była skoncentrowana na tzw. przesłuchaniach głosowych. Analizowano akcent i ślady piwne. To doprowadziło do błędnych tropów i marnowania cennych miesięcy.
Jednym z najbardziej haniebnych aspektów tego śledztwa była postawa niektórych funkcjonariuszy wobec ofiar. Wiele z nich było prostytutkami. Policja początkowo bagatelizowała zagrożenie. Sugerowano, że kobiety same narażają się na niebezpieczeństwo. Dopiero śmierć niewinnych uczennic i pracownic biurowych zmusiła władze do traktowania sprawy z należytą powagą. Pomyłki, zaniedbania i brak współpracy między jednostkami policji w różnych miastach sprawiły, że sprawca pozostał na wolności latami. Mimo że kilkukrotnie znajdował się na ich radarze.
Błędy i zaniedbania
W trakcie śledztwa policja otrzymała wiele wskazówek dotyczących Sutcliffe’a. Był jednym z głównych podejrzanych po wcześniejszych zatrzymaniach. Jednak brak bezpośrednich dowodów i jego spokojne zachowanie podczas przesłuchań sprawiały, że śledczy odsuwali go na boczny tor. Jednym z największych błędów było poleganie na świadectwach głosowych. Świadkowie opisywali różne akcenty i sposoby mówienia. To prowadziło do teorii, że sprawcą może być ktoś z innego regionu. Tymczasem Sutcliffe mieszkał i pracował w samym centrum obszaru zbrodni.
Zatrzymanie i aresztowanie
Punktem zwrotnym okazał się 2 stycznia 1981 roku. Sutcliffe, jadąc swoim samochodem Rover P6, został zatrzymany przez patrol policji w Sheffield. Powodem były fałszywe tablice rejestracyjne. Początkowo wydawało się, że to rutynowa kontrola drogowa. Jednak funkcjonariusze postanowili dokładnie przeszukać pojazd. W bagażniku odkryli młotek i śrubokręt. Były to dokładnie te narzędzia, których używał w swoich zbrodniach.
Podczas przesłuchania na komisariacie w Dewsbury Sutcliffe w końcu się załamał. Przyznał się do serii zabójstw. Wyznał szczegóły, które znał tylko sprawca. Jego spokój i obojętność podczas składania zeznań przerażały nawet doświadczonych detektywów. Mówił o swoich ofiarach jak o przedmiotach. Bez cienia wyrzutów sumienia czy żalu. Wcześniej, podobnie jak Dennis Rader, który przez lata prowadził podwójne życie, Sutcliffe udawał przykładnego męża i pracownika fabryki. Żył z żoną Sonią, prowadził dom. A wieczorami wychodził na ulice, by zabijać.
Proces i wyrok
Proces Petera Sutcliffe’a rozpoczął się w maju 1981 roku przed Sądem Koronnym w Londynie. Stał się on jednym z najgłośniejszych procesów w historii Wielkiej Brytanii. Sala sądowa była wypełniona po brzegi dziennikarzami. Obecni byli członkowie rodzin ofiar i gapiami. Obrońca Sutcliffe’a próbował wykazać, że klient cierpi na schizofrenię paranoidalną. Twierdził, że czyny były motywowane halucynacjami. Rzekomo Sutcliffe słyszał głos Boga nakazującego mu zabijać prostytutki.
Sąd jednak odrzucił tę linię obrony. Eksperci psychiatrii wnieśli sprzeciwne opinie. Ława przysięgłych uznała Sutcliffe’a za winnego. 22 maja 1981 roku sędzia Sir Boreham wygłosił historyczny wyrok. Było to dwadzieścia wyroków dożywocia. Po jednym na każde zabójstwo, plus dodatkowe kary za usiłowania. Sędzia zalecił, by Sutcliffe nigdy nie opuścił więzienia. Wyrok był bezprecedensowy pod względem surowości w brytyjskim prawodawstwie tamtego okresu.
“Jesteś potworem. Twoje czyny są tak okrutne, że żaden wyrok nie jest w stanie ich w pełni ukarać.” — fragment przemówienia sędziego podczas ogłaszania wyroku.
Życie w więzieniu i śmierć
Peter Sutcliffe spędził w więzieniu niemal czterdzieści lat. Początkowo osadzony został w zakładzie karnym o wysokim rygorze. Wielokrotnie padał ofiarą ataków ze strony innych więźniów. W 1984 roku został poważnie ranny. Inny skazany dźgnął go w obiega. Później przeniesiono go do szpitala psychiatrycznego w Broadmoor. Przebywał tam przez ponad trzy dekady.
W 2016 roku Broadmoor został zamknięty jako szpital dla przestępców. Sutcliffe powrócił do zwykłego systemu penitencjarnego. Jego zdrowie pogarszało się z upływem lat. Cierpiał na choroby serca, cukrzycę i inne dolegliwości. W końcu, 13 listopada 2020 roku, w szpitalu więziennym w Durham, zmarł na COVID-19 w wieku 74 lat. Jego śmierć nie wzbudziła współczucia. Rodziny ofiar odetchnęły z ulgą. Brytyjskie media skomentowały ten fakt jako koniec jednego z najmroczniejszych rozdziałów w historii kryminalnej kraju.
Epilog i lekcja
Sprawa Petera Sutcliffe’a pozostaje bolesnym przypomnieniem o uprzedzeniach, jakie nosi w sobie system sprawiedliwości. Latami policja bagatelizowała zaginięcia i śmierci kobiet z marginalizowanych środowisk. Dopiero terror nie dotknął “niewinnych” ofiar. To doświadczenie przyczyniło się do rewizji metod prowadzenia śledztw w Wielkiej Brytanii. Wzmocniono ochronę kobiet przemierzających ulice samotnie.
Sutcliffe nie był geniuszem zła, jak HH Holmes. Ani ikoną popkultury, jak Jack the Ripper. Był przeciętnym człowiekiem, który w sobie tylko znany sposób przekształcił osobistą urazę w masakrę. Jego historia uczy nas, że zło nie zawsze ma twarz potwora. Czasem nosi maskę zwykłego sąsiada, który wraca do domu po zmroku i zmywa z rąk krew, zanim pójdzie spać.
Peter Sutcliffe zabił 13 kobiet, zrujnował życie dziesiątkom rodzin i na zawsze zapisał się w annałach kryminalnych jako jeden z najokrutniejszych seryjnych morderców w historii Wielkiej Brytanii.